Media

2014 według Baluka

Industries_in_2014_Landing_page

Ten dzień, gdy śnieg już irytuje na każdej ulicy w kraju, a 2015 wali drzwiami i oknami jak jehowy, oznacza że czas na podsumowanie roku.

Assassin’s Creed – Gra, którą jara się 90% blogerów. Nie jarałby się żodyn gdyby musieli za nią zapłacić z własnej kieszeni.

Porażka roku jeśli chodzi o gry. Zabugowana, zepsute serwery, a wszystko co oferuje ta gra przejawiało się w innych częściach.

A nie, sorry, zmienili miasto.

320190-550x220

Breaking Bad  – Jeśli chodzi o seriale, to po obejrzeniu finału How i met your mother miałem straszną posuchę. Byłem przeciwieństwem Midasa – wszystko co próbowałem obejrzeć zamieniało się w gówno. Bo wszystko było gorsze od HIMYM. Aż do czasu gdy przyszło BB, które na kilka tygodni zabrało mi rodzinę, jakikolwiek czas wolny i znajomych.

Później na szczęście wszystko oddało.

Call of Duty – Sytuacja analogiczna z AC – wydają co roku niby ulepszoną wersje, która z roku na rok jest coraz gorsza. W tego nowego CoDa nie grałbym nawet jakbym znalazł go na ulicy. 

Drwale – Całkiem niedawno zapanowała moda na pro męskiego drwala, czyli kolesia, który ma brodę, koszulę w kratę i setki fanpage na fejsie. Według lajków jest to ideał kobiety, bo wygląda na takiego, który umie sobie poradzić w życiu. 

Zazwyczaj największym sukcesem takiego faceta jest wyhodowanie brody i zebranie stu lajków na fejsie. 

Poza tym, jest to tylko moda jak każda inna. Przeminie wraz z pojawieniem się nowej mody. Ja proponuje modę na faceta zaniedbanego, który tylko siedzi i gra w gry. Nadawałbym się. 

Edzio – Już ostatnio w piątkach o nim pisałem. Koleś młodszy ode mnie rozwala każdego jednym wersem, a jego freestyle są lepsze niż niejedna nagrywka mainstreamowego rapera. Jeśli chodzi o osiągnięcia i skille we freestyle , to 2014 był jego. Gratuluje jeszcze raz.

Fitness Evolved – Najcięższa gra w jaką w życiu grałem. 3 serie pompek, 4 brzuszków i dziesięć minut skakania na skakance tylko po to żeby nabić achievement. Kiedyś będę musiał przyjrzeć się jej trochę bliżej. 

Ale to dopiero jak mi zakwasy miną. 

Gwiezdne Wojny – Już pisałem kilkakrotnie, że VII częścią jaram się jak małe dziecko hajsem z pierwszej komunii. Wystarczy tylko, że Disney nie doda za wiele od siebie i wyjdzie arcydzieło. Jak z każdej z poprzednich sześciu części. 

Hot16Challenge – Na fali IceBucketChallenge powstał czelendż wśród raperów, który ma ich zmusić do nagrania szesnastu wersów przed kamerą i wrzucenia tego na youtube. Jeśli ktoś nie słyszał, to warto się zapoznać, bo niektóre szesnastki są naprawdę spoko. 

Szkoda tylko, że hajs z wyświetleń nie poszedł na jakąś akcje charytatywną. 

Ice Bucket Challange – Przepiękna akcja. Trochę szkoda, że wśród moich znajomych łańcuszek się urwał, bo chciałem wziąć w tym udział. 

Na blogu kiedyś wrzuciłem topkę IBC, warto sprawdzić, bo niektóre był mega pomysłowe. 

Tomek-Tomczyk-Kominek.es_-550x220

Jason Hunt – Największa zmiana w świecie mediów, zaraz po śmierci Hanki Mostowiak. 

A tak serio, to jestem jednym z niewielu ludzi, którzy na ten temat się nie wypowiadają i nie udają znawców rebrandingu.

Przez właśnie tego typu akcje w blogosferze przyjęło się, że każdy musi mieć opinie. Nieważne, że nikt się nie zna na rebrandingu i wpływu zmiany nazwy na blogera. Opinia musi być.  

Kalymnos – Piękna, malutka grecka wyspa. Raj dla ludzi chcących spróbować wspinaczki, jak i dla tych, którzy ze wspinaczki zrobili sposób na życie.

Poza tym klimat typowo grecki jest cały czas utrzymany. Idealne miejsce na wakacje w 2015. 

Lidl – Walka o karpie, Crocsy i torebki to rzeczy, z których ten sklep mocno zasłynął w tym roku. W sumie, to wybił się na tym jeśli chodzi o dyskonty.

Dzięki tego typu promocjom w ciągu roku nie trzeba w Polsce Black Friday. Bo mamy go przy każdej promocji w Lidlu.

Mitchell & Ness – Firma, która zrobiła na mnie w tym roku największe wrażenie.

Od kilku lat chodzę w czapkach lub jak kto woli – czapeczkach. Czy to snapback, czy fullcap, nieważne – zawsze to była New Era.

Dopiero w tym roku zauważyłem, że M&N robią równie dobre, jak nie lepsze, czapki. A zimówki które wychodzą spod rąk ich chińskich pracowników, to całkowite mistrzostwo.

Nike air max – Jak kupowałem trzy lata temu air maxy, to były rzadszym widokiem niż dobrze piszący bloger. Były synonimem jakiegoś tam minimalnego luksusu, bo nie każdy mógł sobie pozwolić na buty rzędu 400 – 500 złotych. 

Dzisiaj są synonimem pospolitości. Każdy ma air maxy.

Bogaty kraj mamy w końcu, nie?

Oxon – Najlepiej rokujący raper w 2014. Dissował jednego gimbograjka, nagrywał na rockowych podkładach, używając przy tym spoko wielokrotnych na dobrych hashtagach. 

Gdyby Dwa Sławy nie wydawali płyty, następny rok byłby jego.

Pharrel Williams – Jest szczęśliwy. Poza tym wyrobił sobie całkiem dobre miejsce w show biznesie tylko DWOMA piosenkami – Happy i Get lucky. Dwie piosenki i grube miliony. Because I am happy. 

Quebonafide – Pamiętacie jak w zeszłym roku cieszyłem się, że koleś który brał udział w WBW wylądował u mnie na głośnikach?

Wydał świetną płytę – Eklektykę. Kupiło ją kilkaset osób, bo nakład był skromny.

Teraz ta płyta lata po 100 zł, a sam Quebo lata na głośnikach na każdym osiedlu w kraju i w radiu. Zajęło mu to rok. Tylko rok.

I dorobił się też tysięcy gimbofanek na Instagramie. 

Rap w Polsce – W 2014 rap stał się popem. Serio. 

Nie w sensie muzycznym, tylko popularności muzyki. Leci w radiach, na Olisie zajmuje pierwsze dziesięć miejsc, a pod względem subskrypcji na YT, niektóre wytwórnie plasują się top 100.

W 2015 słuchanie rapu będzie synonimem pospolitości i znowu zaczną się tworzyć hipsterskie zespoły śpiewające o filiżankach. Zakład? 

autor-bloga-Stay-Fly-550x220

Stayfly – Najlepszy polski bloger roku 2014. Jeśli chodzi o formę wpisów i akcje promocyjnych, to jest Stejflaj i długo, długo nic. Jeden z piątki polskich blogerów, których trzeba znać. 

Tour of the year – Kilkudniowa trasa koncertowa kilku czołowych raperów i Weny. Byłem na jednym z nich i śmiało mogę stwierdzić, że jeśli chodzi o koncerty, to Quebonafide jest najlepszym raperem, a Wena nawet nie zasługuje na to miano. 

Level Up 6 – Kojarzycie Laikike1? To taki pan, który mógłby być najlepszym i najlepiej zarabiającym polskim raperem, ale czuje się na to za dobry. Tak samo jest ze mną jeśli chodzi o blogosferę.

I ten właśnie pan, co roku, a dokładnie dzisiaj, robi podsumowanie całego roku w postaci kawałka o nazwie Level up. 

Ludzie w sylwestra czekają na fajerwerki i odliczanie do północy, a ja na Level up. Cóż. 

Wardęga – Co można napisać o kolesiu, który był w podsumowaniu youtube? Chyba tylko tyle, że chciałbym zarabiać tyle co on. To wszystko co mi przychodzi do głowy.

Xbox One – Mam.

Przez co jestem w tej zajebiście wąskiej grupie blogerów, która nie liże dupy na każdym kroku Sony Polska, dostając przy tym darmowe gry.

Youtube – Przez niego już niedługo kupowanie telewizora bez aplikacji YT nie będzie miało sensu.

Już teraz produkcje video są tworzone na poziomie, na którym stanęły media tradycyjne 20 lat temu. Teraz wystarczy tylko je przegonić.

ZombieSamurai – Opydo to jeden z pięciu blogerów, których chciałbym poznać osobiście. Głównie dlatego, że nie jest jednym z tych miękkich blogerów, który ,,kocha swoich fanów”, tylko gdy trzeba to przypierdoli banem lub napisze wprost, że jesteś debilem.

Poza tym, ma najładniejszego bloga jeśli chodzi o budowę tekstu i najbardziej chaotycznego jeśli chodzi o stronę główną.

***

To tyle z mojej strony. Podsumowanie na ponad 1100 słów, to chyba dobre podsumowanie, nie? 

A tak poza tym, to szczęśliwego nowego roku. Nigdy nie wiem czy się coś dodaje po tego typu życzeniach, więc niech zostaną tylko te trzy wyrazy.