Lifestyle

6 najgorszych prezentów na dzień kobiet

Jutro dzień kobiet, więc wypadałoby coś kupić mamie, ulubionej koleżance, albo swojej dziewczynie. Tylko co? Dzisiaj sześć podpunktów z których lepiej jutro nie korzystać.

6. Płyta z muzyką której nie słucha

Klasyk wśród moich znajomych. Wystarczy, że ich dziewczyna wspomni o jednym kawałku danego artysty i już ich chłopacy mają pomysł na cudowny prezent. To co, że jeden kawałek odstaje od całej płyty, reszta jej się zupełnie nie spodoba. To co, że ów artysta jest tak dobry, że nie ma nawet własnego fanpage na fejsie. Prezent jest? Jest. No to nad czym się rozwodzić?

5. Książka/film

Nie wyobrażam sobie, jakbym od swojej dziewczyny dostał, na jakąkolwiek okazję, film na DVD, albo co gorsza Blu – Ray. Bo nie miałbym na czym odtworzyć. Jedynie dopuszczam edycje kolekcjonerską filmu, którego jestem, lub ona jest, mega fanem. Wtedy to ma ręce i nogi. W innym wypadku, waszą wyobraźnie przy doborze prezentów, można przyrównać do wyobraźni gekona.

4. Rafaello/Merci

Też w sumie klasyczne zagranie. Jak byłem w podstawówce to laski sikały ze szczęścia, gdy z kolegami zrobiliśmy niespodziankę i daliśmy im jakieś słodycze. Teraz byłoby mi głupio dać swojej dziewczynie bombonierkę. I co miałbym powiedzieć? ,,Żryj i szczęśliwego dnia kobiet”? Nie no, odpada. Panowie, stać was wszystkich na coś zdecydowanie lepszego. I nie, nie mówię tu o dużej Milce.

3. Seksistowskie żarciki

Gdy słyszę teksty traktujące o tym, że miejsce kobiety jest w kuchni, a jej rola w życiu to mycie garów, automatycznie widzę siebie, jako kierowcę walca, który bez najmniejszych skrupułów, z szyderczym uśmiechem, rozjeżdża tego śmieszka. Myślałem, że takie myślenie pozostało w średniowieczu, nawet w żartach. Coraz częściej okazuje się, że faceci serio chcą zarabiać na mieszkanie, a swoją kobietę widzą w roli kury domowej.

Żeby nie było – nie mówię tu o żadnym feminizmie, broń Boże. Sam jestem przeciwnikiem takiego stricte równouprawnienia (Laska w kopalni, srsly?), ale mówienie o nich w ten sposób, na pewno nie jest miłe. Ani zabawne. Zwłaszcza w ten dzień. Więc jeśli chcesz sobie pożartować przy kupnie prezentu, na miejscu twojej kobiety szukałbym już innego. ;)

2. Wyjście do kina

Chciałem się przejść z dziewczyną w sobotę do kina, i z ciekawości zobaczyłem jak wygląda liczba miejsc na wybrany seans w piątek. Pierwszy i drugi rząd wolny, jako tako. Reszta zajęta. Jeśli czytają to panie – jest mi w stanie którakolwiek powiedzieć co romantycznego jest w pójściu do kina? Ni to pogadać nie można, ni to gdy jest tłok, to się przytulić, albo objąć. Siedzieć, szamać popcorn, oglądać, wyjść. Faktycznie, prezent na bogato. Jeszcze śmieszniej jest, gdy facet nie stawia swojej dziewczynie takich wyjść. To dopiero żenada.

Jak już serio miałbym parcie na jakieś wyjście, wybrałbym restauracje. Przynajmniej porozmawiać można. No i zjeść coś lepszego niż popcorn. I nie, panowie, McDonald’s to nie jest restauracja.

1. Jedna róża

Coś czego absolutnie nigdy, ale to nigdy nie zrozumiem. Jak widzę zdjęcia na fejsie, gdzie dziewczyny chwalą się jedną różą od swojego ,,Misiaczka”, to mnie krew zalewa. Czy niektóre laski nigdy nie były w kwiaciarni i nie wiedzą, że to koszt rzędu 5 złotych? No góra 7, jak fajnie przyozdobiona. Jak już kupować kwiaty, zwłaszcza na okazje, to można się szarpnąć na te 40 – 50 złotych. Nic złego się nie stanie, jak raz się nie pójdzie na imprezę ;).

A co do dziewczyn – mówcie swoim chłopakom co wam się podoba, a co nie. Sam często nie mam pomysłu i muszę strzelać, albo podpytywać. To bardzo ułatwia sprawę, serio. Może nie dostaniecie nigdy któregoś z tych sześciu prezentów dzięki temu. A jeśli nadal je dostajecie, to cóż, zmieńcie chłopaka. Albo podeślijcie mu ten tekst.

10 Comments

  1. Nie zgadzam się co do kwiatów. Nie liczy się ile facet na nie wydał, liczy się sam gest. Nie oczekuję, że facet wyda na kwiaty 50 zł, uważam to za zbędę. Osobiście wolałabym tulipany z Lidla za 6,99;)

    1. Twierdzisz, że lepsza jest jedna róża/tulipany, niż raz na jakiś czas kupić bukiet?

      1. Dla mnie tak. Nie jestem osobą, dla której liczy się ilość. Ważne jest to, że chłopak w ogóle myśli o takich rzeczach.

  2. Coś w tym jest. Chociaż jeśli chodzi o kwiaty, to nie musi być bukiet, fakt czasem fajnie dostać coś innego niż standardową czerwoną różę, ale parcia nie ma. Liczy się gest ;) Zamiast tego wolałabym coś ciekawszego, np wyjście do restauracji/pubu/klubu/gdzieś.

  3. no kino chujna sprawa, też tego nie czaje , ale to wy się uparliście i nas tam zapraszacie ;d

Leave a Reply

Your email address will not be published.