Media

Fenomen Bonusa BGC

Bonus BGC

Jak będąc grubym i średnio rozgarniętym Poznaniakiem stać się osobą publiczną? Nic prostszego – zrzygać się przed kamerą.

Bonus geniuszem?

Po kilku akcjach Piotra Witczaka, czyli tytułowego Bonusa, myślałem że jest geniuszem marketingu. Serio. W krótkim czasie zaczął się pojawiać nie tylko w rapowym światku (Co on ma wspólnego z jakąkolwiek dziedziną muzyki, tego nie wiem), ale też w mediach. Wyrobił własną markę i jest o nim głośno – osiągnął sukces.

Tylko co z tego, skoro koszulki, które sprzedaje nosi on sam, a z 40 tysięcy lajków na jego fanpage, 39990 to hejterzy?

Pewien bloger stwierdził, że Bonus ma potencjał marketingowy w walkach MMA i wyrobił już swoją markę przez przemyślane akcje na Facebooku. Większej głupoty jak żyje nie słyszałem. Bonus na ringu będzie drugim, kaleczącym się Burneiką. Tyle, że Burneika budzi jakiś respekt, Bonus zgarniał łomot od nastolatków.

Bonus to zwykły koleś z osiedla

Bonus nie jest i nie będzie postacią rozpoznawalną. Panuje na niego moda. Moda, która przeminie tak szybko, jak ludzie przestali pisać ‚Jesteś zwycięzcą” lub śmiać się z Pikeja. Jest zwykłym facetem z ławki pod blokiem, który przez przypadek się zahaczył o wywiad, zrzygał się i stał się sławny. Stara się wykorzystać swoje pięć minut, tak jak to robił każdy one hit wonder Internetu.

Różnica jest taka, że każdy z tych one hit wonderów zrobił z siebie debila raz. Bonus robi go z siebie pisząc cokolwiek na Facebooku. A ludzie to czytają, cytują i komentują. Mam nadzieje, że tak jak po wpisie o Pikeju słuch po tym artyście przeminął, to to samo stanie się z Bonusem.

I proszę, niech już nie będzie tych internetowych jednostrzałowców do końca 2013. Nie dość, że w mediach tradycyjnych jest spore grono ludzi, którzy są popularni tylko i wyłącznie dzięki głupocie, to mają być jeszcze w Internecie? Nie, dzięki.

Przecież radia nie będę słuchał.

2 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published.