Media Przemyślenia

Bycie hejterem Barcelony jest modne

Nie wierzę, że jest tu ktoś, to nie zna wczorajszego wyniku*. Każdy mówi o porażce Barcelony, nawet laski, które się nie interesują piłką nożną, a o piłce wiedzą tyle, że Ronaldo jest przystojny.

Jak być kibicem Barcelony?

Przyjęło się, że Barcelona ma najwięcej sezonowców spośród wszystkich drużyn w piłce nożnej. Wygrali w ciągu kilku lat kilkanaście pucharów, zdobyli ileś tam tytułów i generalnie pocisnęli multum klubów. Konkretnych liczb nie podaje specjalnie, bo każdy, ale to każdy kibic Barcelony jest o nie zawsze pytany. W jakich latach grał Ronaldinho, kiedy przyszedł Guardiola, ile zdobyli pucharów w 1909 roku i z kim przegrali w 1954 wynikiem 2:0. Jeśli tego nie wiesz – sorry, marny z Ciebie kibic. Etykietka sezonowca w oczach ‚Prawdziwych fanów piłki nożnej’ zostaje przy Tobie na zawsze.

To nic, że licznik lajków na fejsie każdego klubu, po każdym meczu ma przeloty od K2, aż po Mariański Rów, w zależności od wyniku meczu.  To nic, że przy każdym klubie są sezonowcy, albo ludzie, którzy lubią ten klub za tylko jedną rzecz. Messi, Ronaldo, Robben, Rooney ogólne zgranie, styl gry, szybkość akcji, kontry. To ich wyklucza z bycia kibicem? Że nie znają historii klubu od daty jego założenia, tylko lubią drużynę, tak po prostu, za coś? I nie są z nimi dlatego, że wygrywają, tylko dlatego, bo coś im się podoba?

To tak jakby typ grający w ping – ponga spinał na szachistę, że szachy to nie sport, a ping pong to najbardziej wymagający sport ever. To jest to samo zniekształcenie umysłu co przy piłce nożnej.

HAHAHAH, FARSELONA PSZEGRAŁA

Uwielbiam gdy ludzie, którzy oglądają tylko i wyłącznie jedną ligę, dajmy na to cypryjską lub polską, komentują mecze Barcelony. Oczywiście komentują na Facebooku każdą minutę meczu, każde potknięcie obrońcy, każdego gola rywali i wszystkie błędy Barcelony. Nazywając ich przy tym Farseloną, bo taka jest ich poprawna nazwa.

Typowi hejterzy, którzy uważają Barcelonę za Boga piłki nożnej, który ma zawsze wygrywać. Nie może przegrać, nie może im nie wyjść wolny, rożny, ani tym bardziej nie może nie wyjść karny Messiemu. Generalnie Messiemu musi wszystko wychodzić i ma grać w każdym spotkaniu. Mi to schlebia, że ludzie wymagają od mojego ulubionego klubu by zawsze wygrywał. Przez to stawiają go nad wszystkimi innymi drużynami. To coś jak podświadome mówienie ‚Barcelona jest najlepsza, musi wygrać’. A jeśli nie wygrywa to mamy…

Miliardy obrazków na kwejku

Tudzież  ,,Polucje gimnazjalistów w postaci powielanych memów, tyle że z wklejoną twarzą Messiego, albo łysym Pique”. To samo co wyżej – stawianie Barcelony na piedestale i wymaganie od niej, by wygrywała wszystko. Nawet ja, jako kibic Barcelony, wiedziałem że ciężko będzie wygrać z zespołem, który nie przegrał od 20 meczy. Trudno było się spodziewać, że Barca ich rozgromi i że swobodnie przejdzie do finału. Przed samym meczem o wiele większe wymagania co do Barcelony mieli hejterzy, niż fani. To taki śmieszny proces, który występuje tylko przy Barcelonie i którego nigdy nie będę w stanie wytłumaczyć.

No ale przecież tu je Internet, tu można hejtować każdego i wszystko, nieważne czy ktoś coś robi dobrze, czy źle. Akurat Barcelona w tym meczu grała źle, fakt. Generalnie w ostatnich meczach gra źle, co rozumiem, bo każdy sportowiec, każda drużyna przechodzi kiedyś mniejszy lub większy kryzys. Widać czas Barcy jest teraz. Licznik lajków lata w dół i w górę, fani przychodzą i odchodzą, a z każdym meczem jest coraz więcej memów na ich temat. Dlaczego? Bo są najlepszym klubem na świecie :)

A żeby to udowodnić – niech ktoś znajdzie mi po dzisiejszym meczu mem o przegranej Borussii/Realu. Od nich się nie wymaga nic, bo nie są najlepsi.

* Żeby była jasność, był to dwumecz, w którym Barcelona dostała cięgi od Bayernu w postaci wyniku 7:0

10 Comments

  1. Przeszkadzają ci fani Macklemore którzy znają 1 piosenkę a osoby które nie wiedzą nic o klubie któremu kibicują już nie?

    1. Nie napisałem, że kompletnie nic nie wiedzą. Jednak niewymienienie podstawowego składu to trochę lipa jak na ‚kibica’, nie? :)
      Sam nie znam całej historii Barcelony, od daty jej założenia. I rozumiem niektórych moich znajomych, którzy lubią pooglądać mecze Barcelony, bo robią kilkaset podań w meczu i często tym deprymują przeciwnika. Znają 90% graczy, którzy grają i nie ma problemu, bo sezonowcami nazwać też jest ich ciężko.
      Taka mała, subtelna różnica.

      1. Chodzi mi bardziej o to że napisałeś iż nie widzisz nic złego w kibicowaniu Barcelonie znając tylko np. Messiego i ja to rozumiem, mnie też by to nie przeszkadzało gdyby mnie piłka nożna w ogóle interesowała.Nie rozumiem z kolei tego że fanów jednego utworu Macklemore byś „rozjeżdżał walcem”.

        A tak ogólnie to nie jest tak że ja się czepiam o byle co na zasadzie „patrzcie jak mu dojebałem”.Czytam ten blog uważam że w miarę dobrze piszesz, nie wszystkie tematy poruszane w nim trochę nie pasują mi w nim do całokształtu, ale o to chodzi żebyś ty pisał pod swój gust a nie „widowni”.W każdym razie życzę ci sukcesów i innych tam tam rzeczy.

  2. Od pierwszych zdań już wyraźnie wylewa się na wierzch Twoja sympatia do swojego ukochanego klubu, przez co brak jakiegokolwiek obiektywizmu w tych „przemyśleniach”.
    1. Co do sezonowców. Jedyna rzecz w całym Twoim wpisie z którą się zgodzę, to fakt, że dotyczy to KAŻDEJ drużyny, bo tak samo po dawnym triumfie Porto w LM pamiętam dobrze, że sporo ludzi (także znajomych), nagle okazywało się zagorzałymi fanami, oczywiście wszystko na krótki okres czasu. Tak samo jest i będzie teraz z BVB oraz Bayernem. Co do lasek, to akurat mało której podoba się Ronaldo. Jeśli już miałyby wybierać kogoś z Realu, to zazwyczaj „jarają się” Ramosem. W każdym razie akurat większość „zagorzałych kibicek” (przynajmniej w moim mieście) jest właśnie za Barceloną, najczęściej dlatego, że chłopak takiej dziewczyny jest kibicem Barcelony, więc ona też musi być „cool” i udaje że piłka nożna zawsze ją interesowała.
    2. Co do hejtowania Barcelony, to 99% ludzi nienawidzi ich za ich aktorstwo, padanie przy każdym możliwym kontakcie i łapanie się za twarz, tudzież udawanie że urwało im nogę, zwijając się z bólu, a jak mają zejść z boiska żeby ich „opatrzyć” to po 5 sekundach są gotowi do wejścia i „kicają” jak gdyby nigdy nic. Alves, Busquets, Mascherano, Pedro, Sanchez, Villa, możnaby wymieniać aktorów bez końca… Przez te ich oszustwa, przeciwnicy niejednokrotnie karani są bezpodstawnie kartkami, dochodzi do sprzeczek i psuje się atmosfera meczu.
    Nie zliczę ile w internecie krąży memów, sugerujących że Ronaldo jest aktorem. Nie przypominam sobie sytuacji, żeby Ronaldo kiedykolwiek udawał ból, w przeciwieństwie do zawodników Barcelony. On po prostu pada na ziemię i tyle. Co najwyżej machnie ręką w geście niezadowolenia kiedy sędzia nie gwizdnie mu faulu wtedy kiedy uważa że był faulowany, ale nigdy nie symuluje trafienia w twarz, czy jak gdyby noga miała mu odpaść.
    Żeby nie było, że jestem hipokrytą, w każdej drużynie zdarzają się aktorzy, ale nigdzie nie jest to na taką skalę jak w Barcelonie. Jako kibic Realu sam jestem zniesmaczony takim Pepe, który od incydentu z Alvesem strasznie się zmienił, sam zaczął niejednokrotnie symulować. Przestał skupiać się na graniu a zaczął na „pajacowaniu” przez co stracił formę i teraz nie gra kompletnie nic. O wiele bardziej lubiłem Pepe’go „zabójcę” który był momentami za bardzo agresywny, ale za to pewny siebie, zawsze skupiony na wykonywaniu swoich zadań, był walczakiem i ostoją defensywy Realu.
    Sęk w tym, że prawie wszyscy kibice Barcelony to właśnie hipokryci, którzy nie potrafią przyznać, że ich drużyna tak często symuluje i wymusza na sędziu rozdawanie kartek przeciwnikom. Twierdzą że coś takiego absolutnie nie ma miejsca, wypierają się jak mogą kiedy cały świat widzi to, co widzi.
    3. Co do różnych kwejków i ogólnie obrazków w internecie, to tutaj również piszesz tak, jakby cały świat był przeciwko Barcelonie, a prawda jest zupełnie inna. Tyle samo obrazków jest obrażających/naśmiewających się z Realu. Tak samo wiele kwejków pojawia się na temat Arsenalu, który nigdy nic nie wygrał, Liverpoolu, Chelsea, MU, Milanu i wielu innych klubów, a także poszczególnych piłkarzy jak Terry, Torres który nie mógł strzelić bramki przez kilkadziesiąt spotkań, Robben, Ronaldo itp.

    1. Nigdy w życiu nie chciałem być obiektywny, blog to typowo subiektywna forma wypowiedzi i pisania tekstów.
      1. No u mnie niestety większości podoba się Ronaldo – zależy od otoczenia.
      2. Znajdź mi drużynę, która nie symulowała ani razu. Nawet FC Dzierżołżynia i Real Czarnobyl symulowały. A co do Pepe – ja bym go dał do schroniska. Zwierzęta, zwłaszcza te chujowe, brzydkie, podobne do małpy i niechciane, powinny być właśnie tam. Bądź co bądź, ale granie w jednej z bardziej prestiżowych drużyn, mając wyraźne skrzywienie psychiczne, żółte papiery i wrodzoną agresji, niekoniecznie jest fajne ;)
      I jestem w stanie przyznać, gdy Barcelona gra piach, lub symuluje zamiast gnać za piłką. Sporo jest hipokrytów. Ale sporo jest też tłuków, którzy o Pepe są w stanie powiedzieć ”Człowiek” lub co gorsza ,,Piłkarz”. Dla mnie to skretyniała, agresywna małpa bez umiaru, dla której hycel to idealna opcja.
      3. Po meczu z Bayernem na dwóch stronach kwejka zobaczyłem z 8 obrazków na temat Barcy, niekoniecznie pozytywnych. Po 4 golach Lewego i sromotnej porażce Realu był jeden, że Real nie zagra w finale, a reszta hype’owała Lewego.
      Do przemyślenia.

  3. No stary…Najpierw to odróżnijmy kibicowanie od sympatyzowania. Bo kibicować to znaczy chodzić na mecze, zdzierać gardło, utożsamiać się z klubem, ludźmi z nim związanym, legendami, tradycją, barwami i herbem.

    Nie rozumiem „kibicowania” zagranicznym klubom. 1000 razy bardziej doceniam 15 osobowy młynek Pogoni Mogilno niż wielotysięczne tłumy uśmiechniętych Japończyków na Camp Nou. To nie przytyk tej, ale nie powiesz mi ,że polski kibic Barcelony może się utożsamić z tradycjami narodowowyzwoleńczymi Kraju Basków. Za to kibic Lecha Poznań w Mogilnie jak najbardziej może się utożsamiać-Postanie Wielkopolskie jest u nas wciąż żywe. Cała ta nowoczesna piłka jest po prostu ohydna-wielomilionowe kwoty transferowe, smutne jak pizda trybuny pełne siedzących kibiców wpierdalających bułkę z kebabem, ciągle Ci sami trenerzy zwiedzający ciągle inne kluby. Taka moja opinia, nie ma tu nic z hejtu, sam lubię sobie obejrzeć Barcelonę czy Real ale nigdy nie będę miał do tych zespołów żadnych uczuć, będą mi mniej lub bardziej obojętne. Po porażkach ukochanego zespołu nie możesz zasnąć, a po zwycięstwach następny tydzień wygląda jak z klipów 2shorta. Znasz to? Pozdrowienia.

    1. Pogoń Mogilno jedna miłość! :D
      Co do teorii sympatyzowania/kibicowania – zależy jak kto się z tym klubem utożsamia. Znam kibiców Barcy, którzy po porażce z Bayernem powiedzieli ‚Meh’ i wyszli z pubu. Ja tam siedziałem załamany, bo na swój sposób, mimo iż przed telewizorem, utożsamiam się z nimi i im kibicuje. Zależy od człowieka, nie od odległości od stadionu.
      Zresztą, nie o fakt kibicowania chodzi w tym tekście, tylko o fakt hejtowania, który mimo wielkich odległości od Katalonii, jest wciąż żywy :)

      1. czym tu się przejmować i artykuły pisać? Po prostu wszyscy jesteście ofiarami agresywnego marketingu i PR ,który was nakręca. Wasi idole Messi czy Ronaldo czy inny Falcao to zwykli najemnicy ,którzy z chęcią zamienią się klubami gdy tylko ktoś im zaoferuje wyższy kontrakt. Wiadomo jak ktoś się interesuje piłką parę lat to wyrastają oni na miarę legend ale gwarantuję ,że za parę lat wypłynie ktoś nowy i to nim będziesz się podniecał. Ot signum temporis.

Leave a Reply

Your email address will not be published.