Lifestyle Przemyślenia

Londyn jakiego nie znacie #3 – Jak Angole spędzają swoje życie

Kojarzycie zapowiedzi każdej części GTA? Niesamowicie żywe miasto, każda jednostka robiąca coś innego, a miasto jest żywe o każdej godzinie dnia i nocy? Tak właśnie wygląda Londyn. 

Zdrowo

Jak byłem tam dwa lata temu, to nie zauważyłem ani jednego rowerzysty. Teraz było ich od groma. Typy, które nie pałają się pracą fizyczną i muszą się każdego dnia wbijać w garniak, biorą do pracy dresik, rower i myślą, że wiodą zdrowy typ życia. O godzinie 18, czyli wtedy, gdy większość biurowców jest zamykana, Londyn jest nieprzejezdny. No chyba, że z twarzą przyciśniętą do klaksonu, a pedałem gazu przyciśniętym do deski.

O każdej porze, nieważne czy rano, czy po południu, można zobaczyć biegaczy. W parkach, na chodnikach, nawet po Tower Bridge, po którym ciężko się idzie przez hordy turystów, a co dopiero biegać. No ale jakoś se radzą.

DSC_0067

Pierwszy raz w życiu widziałem skejta na desce, a nie z deską pod pachą.

Rodzinnie

U nas nie ma na to w ogóle mody i pewnie nigdy nie będzie. Nie ma czegoś takiego jak park, w którym nie ma psich gówien. Nie ma czegoś takiego jak wyjście z dzieckiem do parku i siedzenie na kocu. Tak o. Rzadko kiedy można iść z dzieckiem na mecz i nie dostać po ryju. Tutaj ludzie na mecz biorą dzieci z zespołem downa. Nikt się z nich nie nabija, sam jednemu przybiłem piątkę jak Arsenal zdobył gola. Najbardziej nie – polskim widokiem byli rodzice bawiący się ze swoim dzieckiem na placu zabaw. W piątek. O 11 rano.

I żeby było śmieszniej – takich rodzin było kilkanaście.

DSC_0016

DSC_0045

Prawdziwi fani Arsenalu. Do teraz wiem tylko tyle, że broni tam Szczęsny.

Na bogato

W Londynie jest taka ulica – Oxford Street. Cała zawalona sklepami znanych na świecie marek i milionem ludzi. W godzinach szczytu niemalże nie do przejścia. W Polsce jedyny ruch jaki odnotowują galerie handlowe, to niedzielne popołudnie, gdy rodzina po powrocie z kościoła jedzie do kina lub na zakupy.

Jeden z miliona sklepów z czapkami.

Serio, czasem chciałbym by Polska znalazła się choć minimalnie w tych trzech punktach. By dzieciaki nie łaziły same po podwórkach i darły mordy pod moim balkonem, tylko by poszły z rodzicami do parku. Żeby na kolesia który biegnie koło nas nie reagowano ‚Po co w ogóle biegać? Mi to by się nie chciało’. Ucieszyłbym się jakby ta nasza mentalność się choć trochę zmieniła.

IMG_0036

A nie na każdym kroku dostawać taką stereotypową Polską w ryj.

3 Comments

  1. Ładnie Ci idzie ten #tamizatrip, fajnie się czyta, nieszablonowe teksty z podróży, tak trzymaj ;p!

  2. Faktycznie, w Londynie są cudowne place zabaw. Jest bezpiecznie i jest wiele atrakcji dla dzieciaków. Nie to co w Polsce. Jedna huśtawka i piaskownica na całe blokowisko.

Leave a Reply

Your email address will not be published.