Przemyślenia

Dlaczego dzieci są coraz głupsze?

Ostatnio czytałem, że zakazano reklamy tabletek dla dzieci, bo postacie w reklamie po ich zażyciu uniosły się do góry. Latać zaczęły, no. Przez co zbulwersowani rodzice pisali zażalenia, że ich skretyniałe dzieci również próbują latać.

Pierwsza myśl – jak bardzo głupi muszą być rodzice takich dzieci? Serio, nie umieć wytłumaczyć potomkowi, że większość z tego co widzi na ekranie telewizora/komputera, to fikcja i nie należy tego powtarzać? Sam jak byłem dzieckiem, to oglądałem bajki w których zrzucenie kowadła na głowę innej postaci, to był chleb powszedni.

Z wiekiem urosło to do pokaźniejszych rozmiarów. Niszczenie planet w Dragon Ball, ustawki w Pokemonach i starcia mutantów w X – Man. Generalnie, nie było lekko, a dziecko w latach 90 było z każdej strony atakowane bajkami, które były przepełnione głupotą, agresją i dziwnym poczuciem humoru. Maksymalnie dziwnym. I jakoś nie słyszałem, żeby komuś z mojemu pokolenia odwaliło, bo obejrzał kreskówkę.

Zaraz mi pewnie zarzucą, że to inne czasy były. Oczywiście, że były. Dzieci dysponowały czymś takim jak wyobraźnia. Często w zły sposób, ale to już inna bajka. Miliardy głupich pomysłów dziennie, tysiące z nich zostały wykonane i żaden, ale to żaden, nie był zapożyczony z kreskówki. Bądź co bądź, ale to był poziom nadal zbyt hardcore. Bo nikomu nawet by przez myśl nie przeszło, żeby skakać z 9 piętra ,,Bo spider – man/Magik tak robił”. To było jasne, że Spider – Man, Batman, Goku, ktokolwiek, to postacie nierealne. Lubiło się je, jasne, ale nie naśladowało. No chyba, że w zabawie. To takie coś, co dzisiejsze dzieci robią przed kompem.

Może to dlatego, że nie oglądaliśmy tak dużo telewizji. I nie, nie dlatego, że nie było takiej możliwości. Po prostu prędzej czy później wpadali kumple, pytali, czy idziemy na podwórko (Tak, tak, typowy Seba) i szliśmy. Teraz, jak widzę setki dzieciaków zapraszających losowych ludzi na fejsie do znajomych, grających tam w różne, najczęściej dziwne gry, których nigdy nie zrozumiem, a na podwórku gadające o Minecrafcie, to, no co tu dużo mówić, trochę się irytuje. Bo boję się, że moje dziecko będzie równie spierdolone.

Żal mi się robiło, jak przed napisaniem tego wpisu, przeglądałem kilka for rodzicielskich i czytałem rady, które ludzie tam oferują. Rada ,,Pobierz kilka sezonów Królika Bugsa i posadź dziecko przed telewizorem” była nad wyraz powszechna. Królik Bugs jest spoko, jak najbardziej. Ale niekoniecznie dobrą metodą wychowawczą jest posadzenie dziecka przed telewizorem i włączenie bajki. A później pójść zajmować się sobą.

Co jak co, ale prędzej wyobrażę sobie dzieciństwo bez telewizji, niż bez klocków Lego. Bo jak każdy wie, Lego to najlepsza zabawka ever. Zwłaszcza te ze Star Wars. ♥

Gdyby nie te fora, cały czas bym uważał, że to wina technologii, która jest zbyt dostępna i zbyt szybko ogłupia dzieci. Ale na szczęście, fora te mnie szybko wywiodły z błędu, że jeśli dziecko jest głupie, to nie jest jego wina, ale tego, że ma dostęp do Internetu, xboxa i dziesiątek konsol przenośnych. To wina rodzica, który ma swoje dziecko, jego zainteresowania i jego rozwój, głęboko w rzyci.

To samo tyczy się gier, filmów, bajek, wszystkiego, przez co ludzie zabijają. Wina zawsze leży po stronie rodzica. Tylko i wyłącznie.

9 Comments

  1. 1.Że dzieci z twojego podwórka nie skakały z okna bo sobie wyobrażały coś tam,to nie oznacza że tego nie było czegoś takiego w gazetach było dużo takich przypadków.
    2.Za tych „naszych czasów” to starsze pokolenie czepiało się że właśnie oglądamy te bajki zamiast ja wiem czytać książki biegać z badylem i kółkiem…czy coś.Więc raczej nie ma co się czepiać co teraz dzieciaki robią bo nie my powinniśmy decydować jaki rodzaj rozrywki jest dla nich lepszy tylko dlatego że nam sprawiało radość coś innego.

    A tak swoją drogą to faktycznie dziatwa w tych czasach nie jest może głupia ale dużo bardziej nieodpowiedzialna znam kilkanaście przypadków gdzie synowie/córki rodziny/znajomych nie zdają nie ucząc się nawet na komisa bo mieli raid w WoWie czy coś w tym stylu

  2. Prawda, zgadzam się ze wszystkim, co tutaj napisałeś. Jerry regularnie napierdalał Toma po łbie wszystkim co było ostre, ciężkie i niebezpieczne. Ale ani mnie, ani mojemu bratu lub kolegom nigdy nie przyszło do głowy, żeby nawzajem sobie coś takiego zrobić.

    Takie gadanie, że „dzieci naśladują postacie z bajek/telewizji/gier” jest totalną głupotą i jeśli naprawdę istnieją takie dzieci, to może niech puszczą im Johnny’ego Bravo – nauczą się jego stylu podrywu i dzięki temu nie będą mieli szansy na rozmnożenie się. ;)

  3. Tyle powiem, że ja zawsze wolałam się bawić z chłopakami z osiedla w W11 niż w Matkę małej Madzi.

  4. „Teraz, jak widzę setki dzieciaków zapraszających losowych ludzi na
    fejsie do znajomych, grających tam w różne, najczęściej dziwne gry,
    których nigdy nie zrozumiem, a na podwórku gadające o Minecrafcie, to,
    no co tu dużo mówić, trochę się irytuje. Bo boję się, że moje dziecko
    będzie równie spierdolone.”

    To że dzieci gadają o Minecraft’cie ma być wadą?? Jeżeli tak to autor sam jest jak to określił „spierdolony”. Jeżeli twoje dziecko ma już spędzać czas przy komputerze (co jest normą w przypadku nowego pokolenia) i ma w coś grać to lepiej dla niego żeby grało właśnie w Minecraft’a.

    1. Chodzi o to, iż na ową gre jest wielka mania. Jest tej gry gro, a najlepsze jest to że ci wszyscy „O PE JUTUBERZY” przeklinają, drą ryja i zgrywają gangsterów. Minecraft jest bardzo fajną grą, ale już nie jest fajne to, jak dzieci nałogowo grające w tą gre się zachowują. Ostatnio przebiegło przy mnie jakiś 10latek z wrzaskiem ” O FU** REZI WŁAŚNIE WRZUCIŁ NOWY ODCINEEK!”, I zaraz masa innych podobnych dzieci przebiegło obok. A są także gry o wiele bardziej rozwijające wyobraźnie i bawiące dzieci gry. The Sims są tylko jednym z wielu przykładów. Ja wychowałam się na grach RPG typu Spellforce, TESy, Diabola i Baldur’s gate’y. Tak, wiem że te po środku są brutalne, ale co z tego, jeżeli moja psychika nie ucierpiała? Lepsze są gry RPG od strzelanek, których nienawidzę i uważam że są głupie. Żegnam.

      1. Lol, na serio?? Ja w życiu nie widziałem, żeby jakieś biegło z krzykiem, że jakiś youtuber wrzucił odcinek. Albo sobie jaja robisz, albo faktycznie to pokolenie jest spierdolone.

  5. OMG fajnie że piszesz o tym ale sposób w jaki próbujesz przekonać wszystkich do aktywnego edukowania dzieci w domu bez ogłupiających filmów i zachęcania dzieci do zabaw z rówieśnikami na podwórku jest co najmniej nieudolny chociażby z uwagi na zawarte w wypowiedzi słownictwo.
    Lego Star Wars – mmm… to jest Twoje subiektywne odczucie że jest najlepsze, natomiast dla mnie, jak i dla wielu rodziców – najważniejszy będzie rozwój dziecka. Może postaram się sparafrazować to co napisałeś, abyśmy odnieśli wreszcie zamierzony efekt.
    Primo:edukacja i dobre warunki do rozwoju – no piwo no gambling no sex no stupid movies, no violence ever, no violent words, no unknown people around our children, no fast foods, not too much fats, no stupid ideas of their mother to earn by our children on TV or sth similar, no wars of parents in the sideseeing of childrens’ eyes, no fierce animals in da home, no opened windows, no peels in the near of childrens’ hands, no nut/mad mothers taking care of alien children and changing their names, no home changings, no drugs and disseases near children, no different clothes at school and different shoes, no expensive phones in the classroom, no playing in stupid games, no interenet without control 4 the children even 4 one second

Leave a Reply

Your email address will not be published.