Media

Dlaczego Kult najlepszym zespołem jest, czyli kilka słów o Prosto

Nie wierzę, że ten blog niedługo będzie miał trzy miesiące, a nie padło tu jeszcze ani jedno słowo o Kaziku. Na szczęście chłopcy z Kultu wydali płytę, więc jest okazja by go znowu wychwalać pod niebiosa.

Kazik od 1410

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz usłyszałem Kazika. Pewnie jeszcze jako plemnik, bo ojciec słuchał go zawsze. Słuchał go zanim się urodziłem, po moich narodzinach i teraz, gdy jestem nieco starszy. To jeden z tych wokalistów, który nigdy się nie zmienia, nigdy się nie skończy i cokolwiek nie zrobi, to automatycznie dostaje miano ‚legendarnego’. A jak zrobi coś faktycznie dobrego, jak na przykład trzygodzinny koncert na Jarocinie, wtedy już jest Legen – wait for it – dary! :)

Nawet gdy gubiłem się w swoim guście muzycznym, za czasów podstawówki (Wpływy VIVY, MTV, uważanie 50 Centa za jednego z lepszych wokalistów ever, itd), to zawsze było miejsce dla Kazika. Niewiele metafor ogarniałem z jego tekstów, liczyło się to, co powróciło wraz z tą płytą. Taka moc, że ciężko usiedzieć w fotelu. Wrócił ten stary Kult – do słuchania tylko i wyłącznie na stojąco.

Mój Kulcikriu

Przy większości piosenek z nowej płyty przypomniało mi się jak byłem zafascynowany utworami ze starszych płyt, które miały tyle mocy, że dla ośmiolatka to było zdecydowanie za dużo. Bujanie się przed kompem do Gaz na ulicach lub Po co wam wolność. Może to przez słuchanie niewłaściwej muzyki do swojego wieku narzekam teraz na wszystko. Albo po prostu jestem spaczony. Nieistotne.

Kult towarzyszył mi przez całe dotychczasowe życie, tak w sumie patrząc. Słuchałem, jak jeszcze nie ogarniałem tekstów, słuchałem jak wydawało mi się że je rozumiem i słuchałem, gdy musiałem je interpretować. Tak, Kult był ze mną nawet na maturze. Lałem wodę o tym jaki to Kult jest super i jak wielki wpływ miał na wolność naszego kraju. Bo faktycznie tak było, że piosenki typu Oni chcą Ciebie, grane na Jarocinie, w jakimś tam sposób uświadamiały ludzi, jak źle jest i że powinno być lepiej. To samo jest teraz.

Na płycie Prosto jest multum wrzut na polskich polityków, w tym piosenka ,,Zabiłem ministra finansów”, Kazikowe podśpiewywanie o tym, że powinno być lepiej bo jest syf, narzekanie na większość co polskie i wreszcie – powiedzenie wprost, że nasza reprezentacja w piłce nożnej gra do dupy. Wszystko to w typowej już dla Kultu aranżacji i z mocą, której brakowało na ostatniej płycie. Jest też kilka piosenek lajtowych, takich jak ta niżej. Takich bardziej dla ucha, niż do poskakania. Mimo, iż Kult jest najlepszym polskim zespołem przez ten drugi typ piosenek, to te tylko do słuchania są bardzo znośne.

 

No i jak tu tego nie polecać?

One Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.