Przemyślenia

Dlaczego nie ufasz innym?

Nie wiem dokładnie w jakim momencie życia, ale w którymś każdy z nas przestał ufać nowo poznanym ludziom.

Dzisiaj dwie historie, co śmieszniejsze – obie tyczą się pękniętego kawałka gumy ;)

Pan Dętka

Ostatnio, gdy jeszcze było ciepło, wybrałem się na rower. 20 kilometrów, dla zdrowia. Prosta droga, Słońce świeci dosyć mocno, mimo iż kłania się ku horyzontowi, wieje lekki wiatr, pusta droga, jedziemy przed siebie. Jest przyjemnie.

Aż wtem – jebła dętka.

Rower zatrzymał się centralnie przed czyimś domostwem. Nie wiedziałem gdzie jestem i dokąd jadę. Nie wiedziałem kto mieszka w tym domu. Mimo to, podszedłem do drzwi i zapukałem. Przywitał mnie Pan Dętka – starszy człowiek, który obok domu miał jakąś hodowlę. Jak zobaczył moją minę, a później rower, od razu wiedział co się kroi.

Zapytałem czy nie mógłby mi pożyczyć na chwilę pompki, co bym sobie napompował i pojechał dalej. Powiedział, że mógłby mi ją nawet dać żebym dojechał i oddał później, ale z tego co widzi, to dętka poszła w drobny mak i nie ma co próbować. Poszedł do domu, bez słowa. Ja czekałem na dalszy rozwój wydarzeń.

Po chwili wrócił z zestawem do łatania dętek, z uśmiechem na twarzy i zapytaniem, czy sobie poradzę, czy mi pomóc w łataniu. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Jak żyje nie widziałem tak miłego człowieka.

Przez cały czas naprawiania dętki wmawiałem sobie, że to pewnie jakiś odludek mieszkający na wsi, który pewnie nawet nie wie jaki mamy rok.

Pani z gimnazjum

Tutaj sytuacja jest prostsza. Gramy sobie z kumplami w siatkę i zaczęło schodzić powietrze z piłki. Boisko mieściło się między basenem, a szkołą. Takie to teraz nowoczesne szkoły w mniejszych miastach mają. No to się podzieliliśmy – połowa idzie pytać na basen czy nie maja chociaż pompki, połowa idzie do szkoły.

Wbijamy do szkoły, kulturka, dzień dobry, cześć i czołem. Wchodząc usłyszeliśmy tylko ‚co?’. No cóż, nie poddajemy się. Pytam, czy jest możliwość pożyczenia piłki. Słyszę ‚Nie, bo pewnie ukradniecie, już kiedyś ktoś tak zrobił’. Myślę – dobra, przyjmuję wyzwanie.

Mówię, że w zamian za piłkę mogę zostawić dowód, prawko, cokolwiek, tylko daj nam babo dokończyć mecz w siatkę. I czaicie, że dopiero po zostawieniu WSZYSTKICH dokumentów poszła sprawdzić czy kantorek jest otwarty?

Był zamknięty. Ale niesmak pozostał.

Ja wiem, że pana ze wsi mniej razy w życiu oszukano, niż panią z gimnazjum. Rozumiem, że niektórzy ludzie są nieufni z reguły. Ale gdy podchodzi do Ciebie przyjaźnie nastawiony człowiek i prosi o pomoc, to tak ciężko uwierzyć w jego dobre intencje?

Zresztą – czy te oczy mogą kłamać?

Ot, Baluk.

 

One Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.