Lifestyle

Dwa dni bez tożsamości

wallpaper-17263

Ostatnio, po wypadzie do najgorszego polskiego miasta, straciłem swoją tożsamość. I bynajmniej nie chodzi tu o refleksje nad przemijaniem.

Ostatnie dwa dni spędziłem jako nikt. Nie mogłem zrobić absolutnie nic. Jechać pociągiem, wyjechać poza granicę kraju, nawet alkoholu kupić nie mogłem. Dobrze, że chociaż Internet miałem, bo w innym wypadku czytałbym w starych książkach o Seppuku lub harakiri i zmieniłbym teorie w praktykę.

Przeszukałem, co prawda drogą telefoniczną, ale przeszukałem, cały Poznań. Dzwoniłem do wszystkich miejsc w których byłem poprzedniego dnia. W żadnym miejscu, nawet w Lidlu na obrzeżach miasta, nie znaleźli choćby skrawków mojej tożsamości. Jeszcze wczoraj jedynym dowodem, że ja to ja, był napis ,,Zweryfikowany użytkownik” na portalu gametrade. Brzmi dobrze, co?

Poddałem się. Myślałem, że będę musiał bujać się całymi dniami po urzędach w moim rodzimym mieście w poszukiwaniu tożsamości.

Na szczęście napisał do mnie jakiś koleś na fejsbuku, że znalazł części mojej tożsamości. Leżały wcale nie w Poznaniu, tylko na mogileńskim skrzyżowaniu, nie ruszone, trzymane dalej w opakowaniu z wytartym orzełkiem RP na nim.

Dobrze znaleźć dokumenty i nie musieć wyrabiać nowych.