Media

Gimnazjalistki z Gdańska niewinne?

patologia

Czy gimnazjalistki z Gdańska są całkowicie winne za zaistniałą sytuację?

Każdy z nas był kiedyś w podstawówce, gimnazjum i mam nadzieje, że technikum lub liceum, a jeśli nie to wyłącz tę stronę boś za młody i się zgorszysz. Zawodówka też spoko, ale włącz sobie w drugiej karcie wikipedie, bo będzie kilka trudnych słów.

Jeśli o gimnazja chodzi, to wiadomo nie od dziś co się tam odpierdala. Na cały korytarz, który jest długi jak (tutaj jakaś śmieszna aluzja do przyrodzenia) chodzi jeden nauczyciel. JEDEN. Przez połowę drogi jest odwrócony plecami i ma konkretnie w dupie co się dzieje za nim. To co z przodu to w sumie też, bo nikt mu nie płaci za rozdzielnie bójki.

Sam byłem świadkiem, a nawet uczestnikiem nie jednej grandy, w czasie której leciały butelki, plecaki, czasem nawet ludzie. Generalnie latało to czym się dało rzucić. Podstawówka i gimnazjum to bądź co bądź, ale okres dość burzliwy, a w dodatku przypadający na taki wiek, w którym człowiek jest naprawdę zajebiście głupi.

Każdy z nas, taką przynajmniej mam nadzieje, bo jak nie to pewnie aktualnie jesteś nudnym człowiekiem, a za szczyt rozrywki uważasz piwo nad rzeką, zrobił coś głupiego w tym okresie. Cokolwiek. Zbił szybę piłką, wklepał koledze, użył wulgaryzmu w nieodpowiednim momencie, nie nauczył się na kartkówkę dziesiąty raz z rzędu. No, wiecie o co chodzi. Coś głupiego co każdemu powinno się zdarzyć choć raz.

Tyle tylko, że wtedy nie było smartphonów i nic nie trafiało do Internetu. Można było odpierdalać bez większych konsekwencji. Bo jednak czym innym jest nagana wychowawcy, a czym innym bycie tematem #1 w mediach i wyrok w wieku lat 13.

To po pierwsze.

Po drugie, przynajmniej za moich czasów (czyt. dinozaurów już nie było, ale również i Internetu jakoś specjalnie też nie) panowała mniejsza znieczulica. Jak ktoś się klepał publicznie to zawsze inni rozdzielali, jak ktoś się znęcał nad słabszym to w większości przypadków ktoś pomagał itd.

Teraz? Kilka lasek spuszcza łomot, którego nie powstydziłyby się największe osiłki za moich czasów, bezbronnej lasce, przechodzi koło nich horda niby – ludzi i zero reakcji.

Ja wiem, że gimnazjum to jest zoo, a widok bijących lub kopulujących zwierząt bywa zabawny, ale do chuja pana, każdy który tam przeszedł i nie zareagował powinien być tak samo współwinny jak te dziewczyny.

Żeby tego było mało, ludzie którzy zarządzają, a raczej próbują zarządzać systemem edukacji, stwierdzili że spoko pomysłem będzie trzymać w jednym budynku tego typu okazy zwierząt oraz sześciolatków. Uczeni wyliczyli, że jest tylko jedna szansa na bilion, by zaistniało coś tak całkowicie absurdalnego. Jednak posłowie PiS obliczyli, że szanse jedna na bilion sprawdzają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. 

No cóż, przynajmniej będzie śmiesznie.