Przemyślenia

Halloween lepsze od Wszystkich Świętych?

Od kilku lat rozwala mnie fakt, że ludzie, którzy 1 listopada udają pogrążonych w zadumie nad bliskimi, poprzedniego dnia bawili się przebrani za umarłych.

Polskie Halloween

Zacznijmy od tego, że w Polsce halloween nie ma, nie było i nie będzie. Jesteśmy narodem zbyt przywiązanym do naszej tradycji, by móc zapożyczać inne. Tym bardziej te pogańskie (Pozdrawiam wszystkich księży, buziaczki), amerykańskie, wesołe tradycje. No jak tak można, żeby pod koniec października, gdy zimno na zewnątrz, liście spadają z drzew, a wszystko zachęca do depresji i harakiri, iść na imprezę? I to będąc przebranym?

Fajnie, że dzieciaki chodzą po domach i mówią cukierek albo psikus. Miło widzieć, że mają jakiś tam pomysł i nie idą po najmniejszej linii oporu, zakładając na siebie prześcieradło, mówiąc że są duchami. Serio, cieszę się, że dzieciaki jeszcze się bawią i wychodzą z domów. Tylko do kogo mają mówić cukierek lub psikus, skoro w całym bloku otworzy im może z 5 ludzi? Bez szału.

Tak samo z imprezami. Sam byłem wczoraj, ubrany normalnie, tak jak 95% klubu. Te pozostałe kilka procent, to bezmyślni debile, którzy za mistrzowski poziom wyobraźni i kreacji, uważają namalowane na poliku kredką przecięcie (True story). Ewentualnie, głównie faceci, byli przebrani za Jokera. Biała twarz i szminka na polikach. No, gratuluje.

Polski grobbing

Mimo iż to jedno ze smutniejszych i nudniejszych świąt w roku – kultywuje je. Głównie przez tradycje. Nigdy nie dałem sobie wmówić, że to czas zadumy i pamiętania o bliskich, zwłaszcza tych, co nie żyją. Bullshit jakich mało. O bliskich pamięta się zawsze, albo nigdy. A nie przez jeden dzień w roku.

Jeśli ktoś jako pamięć o bliskich traktuje zapalenie świeczki, to też gratuluje.

Poza tym, rozwala mnie szał ludzi w czasie tego święta. Dorównuje temu, co dzieje się w okolicach 23 grudnia. Wszędzie znicze, kwiaty, znicze elektryczne (Z fikuśną, miłą dla ucha muzyczką ♥), kradzione kwiaty. Po prostu piękne. Na samym cmentarzu rodziny, które stojąc nad grobem przepychają się, gdzie ma stać jaki znicz, rewia mody i czekanie aż ksiądz skończy gadać.

Z dwojga złego, wolałbym co roku myśleć nad przebraniem, wyborem klubu i ilością alkoholu, niż kolorem znicza, kwiatów i ilością grobów do odwiedzenia.

Leave a Reply

Your email address will not be published.