Forma

Jak skutecznie schudnąć #2 – Trampolina!

DSC_0160-1

Pyk, dawno nie było nic z powrotu do formy. Są wakacje, więc kiedy wracać, jak nie teraz? Zwłaszcza, gdy ma się trampolinę w ogrodzie.

Masz nadmiar hajsu? Kup trampolinę!

Opcja jest prosta – jeśli mieszkasz w domu, nie masz na co wydać kasy (Wierze, że jest ktoś taki), to zamiast kupować fajki, albo przewalać całą kasę na ubrania, kup trampolinę. Gwarantuje, że zmieni, w jakiś sposób na pewno, twoje życie.

Nie kosztuje wiele, taka dobra, która nie załamie się pod normalnej wagi kolesiem, kosztuje jakieś 500 złotych. Jeśli chcemy do zabawy zaprosić kumpla lub seksowne koleżanki (Srsly, widok lasek skaczących na trampolinie – awwww), musimy zainwestować jakieś 700 złotych. Później zostaje męczenie się ze składaniem tego, ale kto by się tym przejmował, najważniejsze to skakanie i…

Zrób salto! Najlepiej potrójne!

Na jednym z portali zdrowotnych czytałem, że skakanie na trampolinie (Takie zwykłe, góra – dół, you know) spala sporo kalorii, ale jest nudne. Pisał to zapewne dziennikarz, który za swoją marną pensje kupił sobie trampolinę domową, 50cm x 30 i skakał przed telewizorem. No ale mniejsza.

Skakanie na trampolinie to jedna z bardziej męczących, ale też jedna z bardziej satysfakcjonujących rzeczy. Po całym dniu męczarni, skakania, próbowania i irytowania się na swoją głupotę, w końcu przyjdzie ten moment, w którym nam wyjdzie. Salto, salto do tyłu, salto z kolan, cokolwiek. Podjara zawsze jest ta sama.

Pa, jakie salto!
Męczy jak cholera, nie nudzi się w ogóle (Jeśli nie wychodzą salta, to próbujemy sideflipa itd), jest wybór ćwiczeń (Interwały/długotrwałe skakanie). Jedyną wadą jest fakt, że trzeba mieć dom, ogród i pełno miejsca. Nie mam żadnej z tych trzech rzeczy, ale jestem w Mogilnie, więc hej, idźmy poskakać!

Ważne żeby nie wyglądać po skakaniu jak konający szczur. Albo jak zajebiście zmęczony bloger.

Umieram, ale przynajmniej w fajnej koszulce

 

2 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published.