Media Przemyślenia

Jak zdać prawo jazdy?

Weteran, legenda i niszczyciel Wordu. Tak można opisać każdą osobę, w tym i mnie, która zdawała więcej niż cztery razy. Frustracja, stres, irytacja. Norma w WORD Bydgoszcz. Po takim stażu w zdawaniu, aż żal byłoby nie napisać prześmiewczego poradnika. 

Teoria

Pierwszy akapit i już zaczynają się schody. Kiedyś teorie zdawało 150% podchodzących do egzaminu, a praktykę 20%. Przy jawnych pytaniach, których to bazę można znaleźć nawet na zapytaj.pl, nie sposób było to oblać. Tlenione blondynki robiły ściągi z numerkami odpowiedzi, a cała reszta patrzyła na obrazek i automatycznie zaznaczała poprawną odpowiedź. Trzeba być idiotą, albo polskim politykiem żeby tego nie zdać.

Od stycznia teoria się mocno zmieniła, w stosunku do tej poprzedniej, dla debili. Teraz bazę pytań mamy na tyle dużą, że trzeba pakować ją Winrarem, nie można wracać do poprzednich pytań, pojawiają się animacje, filmiki i setka pytań o drogę hamowania na suchej nawierzchni. Jak czekałem na egzamin praktyczny i widziałem wychodzących z teorii, to nie zauważyłem ani jednej osoby, która zdała. Typ który przeprowadzał egzamin, miał pewnie mniej punktów od egzaminowanych. Word Bydgoszcz <3

Dlatego też w styczniu, w kolejce, w której trzeba czekać żeby się zapisać na egzamin stała horda bydła, przez którą czas oczekiwania wynosił 6 godzin. A i tak nie wszyscy się zapisali. Na koniec dawali numerki stu ostatnim osobom, resztę zapraszali następnego dnia. Co do nowej teorii, to nie ma rady – trzeba przestudiować wszystkie możliwe zasady i przejrzeć pytania, które już są w necie. Skończyła się hulanka i swawole, trzeba się kuć, gamonie.

Łuk

Klasyk wśród klasyków. Kilka narysowanych linii + kilka pachołków = setki tysięcy zarobionych złotych. To nic, że raz pokazałeś, że umiesz zrobić łuk i podjechać po wzniesieniu. Musisz to robić przy każdym podejściu do egzaminu. Sam raz oblałem na łuku. Ale żeby było śmieszniej – zrobiłem go dobrze. Nie odwróciłem głowy do tyłu, tylko jechałem na lusterkach, co według pana egzaminatora (Któremu notabene na starość życzę hemoroidów i dzieci, które przyprawią go o siwe włosy na jajach) było błędem na tyle karygodnym ,że egzamin został przerwany.

Gdyby nie fakt, że jestem człowiekiem spokojnym, to bym oklepał wtedy tą micrę, jak jeden z egzaminowanych. No ale jednak głupio byłoby płacić 5000 zł za zniszczenie lusterka.

Nigdy nie rozumiałem lasek, które robiły łuk na ileś tam obrotów w danej chwili, potem w danej chwili prostowały koła i wio. Parkowanie przed blokiem też wykonasz na pół obrotu przy pachołku? Linie są tam na tyle wielkie, że spokojnie widać je w lusterkach, o pachołkach już nie wspominając. Wystarczy nie trafić na służbistę, tudzież typowego debila, a łuk przejdzie bezproblemowo.

Piesi, piesi everywhere

Nie lubię pieszych gdy jadę rowerem. Nie lubię rowerzystów, gdy idę piechotą. Ale jak jadę samochodem, to mam ochotę rozjeżdżać obu. Czasem nie wierzę, że ludzie potrafią być aż tak bezmyślni. Wchodzić na czerwonym i nie obejrzeć się czy coś jedzie? Wbiegać przed samochodem, ,,Bo może zdążę, a może mi połamie kark”? I już nawet nie chodzi o to, że przez pieszego uwaliłem pierwszy egzamin, chodzi o troszeczkę myślenia. Coś, czego wymagam od ludzi na każdym kroku, a otrzymuje to góra raz w tygodniu.

Nie fajnie jest dostać wyrok, nawet w zawiasach, przez czyjąś głupotę. W 257% przypadków, winę ponosi kierowca. Pieszy nigdy. Zawsze to kierowca jest ukarany, nawet jeśli przyczyną wypadku będzie murzyn, który zasnął w nocy na nieoświetlonej drodze.

Chyba przeglądam za dużo sadistica.

Wymuszenie pierwszeństwa i dynamika jazdy

Jak już mówiłem – najważniejszą częścią egzaminu państwowego na prawo jazdy jest to, by nie trafić na służbistę, tudzież typowego debila. Bo jeśli trafisz na debila, to bądź co bądź, ale musisz być mega zajebistym, pilnującym każdego szczegółu i aspektu jazdy, kierowcą. I już nie chodzi o pamiętanie o kierunkowskazach, albo idealne parkowanie równoległe tyłem. W arkuszu jest coś takiego, jak dynamika jazdy, przez którą można uwalić egzamin. Do teraz nie wiem co to jest, ale większość egzaminatorów jej skrupulatnie przestrzega.

W skrócie – dynamika jazdy, to takie coś, że przy ograniczeniu do 50, musisz jechać 50. 45 jest niewybaczalnym błędem, który jest zapisywany w arkuszu. Dwa takie błędy i siemanko, egzamin zakończony.

Trafiłem na takiego egzaminatora, chyba za trzecim, albo czwartym podejściem. Przestał pisać w arkuszu dopiero wtedy, gdy mu kulturalnie wytłumaczyłem, że przy jeździe samochodem dopasowuje swoją jazdę do sytuacji na drodze, dziurawej nawierzchni , swoich umiejętności i braku przepisu o tym, że przy ograniczeniu do 50 muszę jechać do 50. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jarało mnie zamykanie japy ludziom, którzy mają się za kogoś wielkiego, będąc przy tym nikim.

A wymuszenie pierwszeństwa to też sprawa sporna. Bo w przypadku gdy nie ustąpimy komuś z prawej strony na równorzędnym, wiadomym jest, że zbliża się koniec egzaminu. Ale gdy czekamy na lukę żeby przejechać przez rondo i już chcemy jechać, bo takowa się znalazła, egzaminator może również depnąć, pod pretekstem, że nie zdążylibyśmy. To nic, że przez to rondo zdążyłoby przejechać 10 micr, jeden tir i kilka traktorów. Według niego Ty nie i siema, 140 złotych poszło.

Pan podejdzie do okienka, zapłaci i i dopłaci

W styczniu zmieniono cennik egzaminów. Ze 120 podnieśli do 140, co by kupić nowego Lexusa właścicielowi WORD. Niby nic, gdyby nie fakt, że w Polsce prawo nie działa wstecz, a do uiszczenia opłaty wołali również tych, którzy zdali egzamin kilka dni przed zmianą taryfikatora. Dziw bierze, że mojego ojca, z prawkiem przeżółkniętym od starości, nie wołali. Bo przecież zdawał za mniej niż 140 złotych.

Ja wiem, że żadna praca nie hańbi i czymś trzeba zarabiać na życie, ale gdyby któryś z moich rodziców pracował w Wordzie, to znajomym bym mówił, że nie mam rodziców, umarli w wypadku 20 lat temu i ślad po nich zaginął.

8 Comments

  1. Żeś mnie teraz wystraszył. Będę robić w najbliższym czasie. Trzeba robić w tym Wordzie nie ma innych ? Zaczynam dopiero, więc nie ogarniam tego.

    1. Teraz będziesz miał jako tako luz, bo liczba wordów się zwiększa. Będziesz miał w mniejszych miastach, jak Gniezno, Inowrocław itd :)

        1. Chyba w tym samym okresie czasu co wszystkie mniejsze miasta.

  2. Na egzaminie na kat.A nie zdałem przez to, że podczas wykonywania manewrów na placu manewrowym przed ruszeniem nie odwróciłem się dwa razy do tyłu. To nic, że spojrzałem w lusterka. To nic, że jestem do cholery na placu manewrowym. To nic, że zrobiłem wszystko pozostałe dobrze, bo zrobiłem dwa razy poprawnie cały manewr. Pozdrawiam.

  3. Jakie to wszystko jest genialnie prawdziwe, to się w głowie nie mieści, teraz szukam spokoju w głowie, aby pójść się zapisać na czwarte podejście praktyki kat.B. Szukam po internecie porad i prawkowego mentora. Jestem wycieńczona kolejnymi próbami, bo widzę, jak totalnie głupie sytuacje mnie spotykają, z których w normalnej jeździe człowiek wywinąłby się szybszą jazdą, ewentualnie zwolnieniem innego auta, od którego zagrozi Ci jedynie dźwięk klaksonu. Czyste chamstwo, przesadzanie, nierzeczywiste spojrzenie na sytuacje na drodze, za małe zaufanie do kursanta – to właśnie wady wordowskich egzaminatorów.

Leave a Reply

Your email address will not be published.