Lifestyle

Jeden uśmiech więcej

Patrząc przez pryzmat całego dnia, ciężko sobie nawet wyobrazić od ilu ludzi zależy nasz humor danego dnia.

Pan kierowca

Autobusy w Bydgoszczy to zmora każdego mieszkańca. Multum kanarów, spóźniają się, albo nie przyjeżdżają w ogóle. Sjesta w godzinach szczytu, kto kierowcy zabroni? Dlatego, gdy ostatnio musiałem biec z dziewczyną, która to swoją drogą ma coś z nogą i średnio może biegać (Wiecie, #kaleka) na autobus, nie wierzyłem, że będąc jakieś 200 metrów od przystanku, są szanse, że zdążymy. Pan kierowca, mimo iż wszyscy wsiedli, zauważył jakieś dwie biegnące pokraki i poczekał. To nic, że na następny przystanek miał minutę spóźnienia. To nic, że powinien nas olać, pojechać od razu, a nam kazać czekać 20 minut na następny. To nic, że mimowolnie całą trasę przesiedzieliśmy z uśmiechem na twarzach.

Poczekał, wsiedliśmy, krzyknęliśmy ,,DZIĘKUJEMY’, na co on z uśmiechem patrząc w lusterko ,,NIE MA ZA CO”. Kurde no, kozak straszny.

Żeby było śmieszniej – na chwilę przed wysiadką zagadałem się ze swoją lubą i w ostatniej chwili ruszyliśmy ku drzwiom. Pan kierowca widząc to, otworzył zamknięte uprzednio drzwi i pozwolił nam wysiąść. Po opuszczeniu autobusu znowu się uśmiechał. My razem z nim.

Gdyby nie fakt, że trochę gardzę Spotted, to bym go tam opisał.

Pan kasjer

Kiedyś, jeszcze za czasów gimnazjalnych, usłyszałem że laski lecą na chłopaków, którym niestraszna kuchnia i na tych, co umieją cokolwiek wybrzdąkać na gitarze. Próby grania na gitarze porzuciłem po tym, gdy musiałem szukać w google w której ręce powinno się trzymać gryf, bo w każdej było mi strasznie niewygodnie.

No to co, została kuchnia? Coś tam opanowałem, poćwiczyłem trochę, przyświrowałem przed kilkoma koleżankami. Zawsze twierdziły, że bardzo dobre i będą wpadać częściej. Jedyne co, to dziwił mnie fakt, że wychodziły bez zatrucia pokarmowego i o własnych siłach. No ale cóż, smakowało – to najważniejsze. Gotując samemu, zauważyłem jakie to czasochłonne. Obiad dla choćby jednej osoby to jakieś ~30 minut stania przy garach. Stąd pomysł w mojej głowie – czas poszukać ogarniętych mrożonek. Takich jadalnych mrożonek, takich które smakiem chociaż przypominają to co mają narysowane na opakowaniu.

Po przetestowaniu kilku pizz i jakiś dziwnych dań byłem dośc mocno obeznany z tematem. Do teraz, gdy rodzice wyjeżdżają na dłużej, wyposażam się w kilka tego typu produktów. Najczęściej jest to lasagne, z Biedronki. Tak, tego sklepu dla ubogich i studentów.

Kiedyś, kupując swoją ukochaną lasagne właśnie w tym sklepie zauważyłem, że czynne są dwie kasy. W sumie, standardowa sytuacja. Tyle, że jedna wlecze się jak typowa kasa w markecie, a druga zapierdziela jak peleton na Tour de France. Podbiłem do tej szybszej i słucham co się dzieję, a kasjer do każdego, jeszcze przed skasowaniem, mówi ile kasy musi przygotować, tak na oko. Na pięciu ludzi przede mną w kolejce pomylił się raz. O 50 groszy.

Niby nic, ale koleś, który pracuje o wiele szybciej od innych i widać, że lubi swoją pracę, mimo iż nie jest to najbardziej pożądana praca w Polsce, z łatwością wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

Smutne jest tylko to, że jest tak mało takich ludzi. Od dziesiątek ludzi dziennie zależy nasz humor na cały dzień, a tylko mały procent tych ludzi działa na niego pozytywnie. Stąd moja prośba – pomyśl czasem o innych. Mi się to nie zdarza, ale Tobie mogłoby.

Jak dzięki temu będę miał lepszy humor, to może też zacznę myśleć o innych.

One Comment

  1. Chyba zostanę u Ciebie dłużej. :)
    Uwielbiam sprzedawców, kelnerów etc, którzy mają coś w sobie. Nie są na szczycie swojej kariery, ale nie obwiniają za to wzrokiem wszystkich wkoło. Ba, nawet się uśmiechną, zażartują. Albo nie warczą, jak ja im próbuję umilić pracę, uśmiechnę się, życzę miłego dnia plus żarcik sytuacyjny. I niby proste, Rzadko się zdarza. Szkoda.

Leave a Reply

Your email address will not be published.