Przemyślenia

Maturzysto, oszukano Cię!

Maturzysto, oszukano Cię!

W tym tekście znajdują się odpowiedzi na jutrzejszy egzamin z polskiego, w stu procentach poprawne. Jeśli chcesz mieć zdaną maturę, wejdź i przeczytaj, warto.

A tak na poważnie – jutro jeden z ważniejszych, trudniejszych i straszniejszych egzaminów każdego nastolatka. Tak przynajmniej wałkują i straszą nauczyciele przez trzy lata liceum. Ile w tym prawdy nie wiem, bo matury się nie bałem, matma wydawała mi się banalna, a najbardziej stresującym egzaminem był ustny polski. Bo pisałem go dzień wcześniej. Wiem tylko, że nie ma co się uczyć na ostatnią chwilę, bo to nic nie daje. Było trzeba się uczyć wcześniej, przez trzy lata liceum ciężko pracować na wyniki na maturze. Oczywiście żartuje, czytajcie streszczenia na ostatnią chwilę, uczcie się wzorów na matmę których nie ma w tablicach i wertujcie repetytoria Operonu, a i tak zdacie na luzie.

Problemem jest to, co jest po maturze. Wybór studiów i sam fakt studiowania. Zacznijmy od wyboru.

Wybór kierunku wcale nie jest prostą rzeczą, bo to od tego będzie zależeć nasza przyszłość (Według nauczycieli od każdej kartkówki, sprawdzianu i większego egzaminu będzie zależeć wasza przyszłość, więc nie bierzcie tego nigdy na poważnie) i prawdopodobnie nasza przyszła praca. Jeśli masz iść na kierunek jak administracja, bezpieczeństwo narodowe, filozofia, pedagogika, albo socjologia – odpuść se pan. No chyba, że serio od małego jarałeś się pedagogiką, a twoim marzeniem i życiową aspiracją było zostanie przedszkolanką. Kierunki te wybierają ludzie bez zainteresowań, perspektyw na studiowanie, bez planów dalszych niż następny dzień i ewentualnie Ci, co zapomnieli dać papierów i dostali się tam, bo było więcej miejsc wolnych, niż zajętych. Sam nie studiuje kierunku, który w stereotypowym myśleniu jest przyszłościowy i zarobkowy. No co jak co, ale u mnie nie było wolnych miejsc, a praca którą trzeba włożyć w dziennikarstwo, mocno przebija tą, którą trzeba włożyć w socjologie. O ile tam trzeba włożyć jakąkolwiek ;)

Anyway, przed maturą każdy słyszał hasełka, że bez matury to jak bez ręki, że bez tego nie znajdzie się pracy, że trzeba iść na studia żeby mieć dobrą pracę, móc wyżywić rodzinę, pracować do emerytury i umrzeć. Nie takiego myślenia nauczyła nas szkoła? Takiego, w którym każdy powinien pracować do emerytury, robiąc coś, co choć trochę lubi, wrzucając przy tym posty na fejsie ,,Ale mi się nie chce iść do tej roboty :/”. Zawsze bawiło mnie tego typu myślenie. A jak w klasie maturalnej przychodziły przemiłe panie z testami, których wyniki miały sugerować w jakim zawodzie najlepiej się znajdujemy, wypełniałem tak, żeby wyszedł kowal, śmieciarz, ewentualnie ślusarz, albo oddawałem pustą.

I żeby nie było lamentu – nie mówię tu o tym, że nie należy iść przez całe życie do pracy, tylko żyć na garnuszku rodziców. Trzeba nawet. Ale jaki problem jest w połączeniu pracy z tym, co się faktycznie lubi? Albo w zarabianiu na swojej pasji?

Jeśli nie wiesz co chcesz studiować, albo co gorsza czym byś chciał zarabiać na życie – nie studiuj. Lej na to licealne gadanie o zdaniu matury i późniejszym znalezieniu pracy. Maturę i tak zdasz. Tłukiem byś był jakbyś nie zdał, a przecież tłuki nie czytają tego bloga. Rób co kochasz. Wiem, że to brzmi ckliwie i zaciąga poradami z Bravo, ale o wiele bardziej wolę usłyszeć, że ktoś czeka cały rok na maturę, żeby ją zdać z konkretnym wynikiem i iść na coś, co go interesuje, niż usłyszeć ,,No, ja to tam filozofie studiuje, tera mamy tego, no, Sofoklesa z Efezu”.

A jak już serio musisz studiować, nieważne czy medycynę, prawo czy socjologię – rób coś na własną rękę. Czytaj ksiażki, pisz bloga, skacz, biegaj, pływaj, tańcz salsę, kurwa, cokolwiek. Tylko błagam, nigdy nie licz na to, że studia, albo tym bardziej matura zagwarantują Ci jakąkolwiek przyszłość. No chyba, że synonimem przyszłości jest dla Ciebie praca do emerytury za 5 zł na godzinę.

4 Comments

  1. Zgadzam się całkowicie, młodzi idą na medycynę bo rodzice i wszyscy w koło mówią o dużych zarobkach po studiach, zero u nich w tym pasji, potem się męczą zostają lekarzami z wizją zbicia na tym dużej kasy podejmują nie trafne decyzje przez co dzieci, dorośli tracą życie, ale najważniejszy jest hajs. Albo sędzia fakt dużo hajsu za to leci ale co z tego, słyszę o wielu sprawach i śmiesznych karach 8 lat za brutalne zabójstwo, albo 3 lata za kradzież masła w sklepie [szok]. Zastanawiam się wtedy kim są, gdzie żyli, jak wykształciło ich środowisko i czy mają serce. Jak sobie później spojrzycie w oczy?!
    Trzeba sobie odpowiedzieć na pytania czy życie polega na ciągłym gromadzeniu kasy i męczeniu się w zawodzie, na którym się zarabia sporo ale się go nie lubi czy może lepiej zarabiać mniej ale lubić swoją pracę, budzić się rano z uśmiechem na twarzy bo idzie się do ulubionej pracy. Także badania mówią jasno podoba Ci się Twoja praca, życie, jesteś szczęśliwy, nie chorujesz, czerpiesz radość, jest vice versa całe życie to stress, życie pod presją, a co to za życie, budzenie się każdego dnia nie w humorze, złym na cały świat. Ono jest jedno po co je zmarnować, co nie Baluk ?
    Ps. Sofokles z Efezu kurde hahaha jak można palnąć coś takiego ??

    1. Od kilku dni nie usunąłem ani jednego komentarza, no ale faktycznie, masz racje :)

Leave a Reply

Your email address will not be published.