Media

Młodzieżowa polityka jest gorsza od faszyzmu

Jak pewnie widzieliście, w tym roku na dzień dziecka w sejmie zamiast typowej pajacerki zorganizowano jeszcze większą, tyle że z udziałem dzieci. A właściwie to klonów ich starszych kolegów.

Wiecie co jest jedyną spoko rzeczą w polityce? Nie, nie mam na myśli pierdolenia Korwina o kobietach jako człowieku drugiej kategorii. Jedyną rzeczą, która w polityce jest spoko, to sukcesywne budowanie swojego wizerunku. Wiecie, Obama zbijający żółwie nawet ze sprzątaczką, Putin ujeżdżający niedźwiedzia itd. Na zachodzie wizerunek przylega do danego polityka i nie ma miejsca na wpadki, które by mu ten wizerunek zniszczyły.

W polskiej polityce każdy polityk dąży do wizerunku jak największego imbecyla. Korwin, który lata po gimnazjach i pierdoli o kobietach i Unii Europejskiej, sikający pod siebie Stonoga i mój prywatny ulubieniec – Palikot, który postuluje od lat, że marihuana powinna być legalna (bo powinna i nara), a w ramach buntu i wyrazu swojej dezaprobaty zapalił w sejmie kadzidełko. Większym buntownikiem byłem jak plułem w piaskownicy mając trzy lata.

Przytoczone przeze mnie dzieciaki w gimnazjach chcąc nie chcąc uczą się właśnie tego typu polityki. Zamiast oglądać House of Cards wolą obejrzeć wystąpienie Korwina w parlamencie UE, gdzie rzuca hasłami w języku angielskim na poziomie niewykształconego Polaka w Anglii na zmywaku i nawołuje do zniszczenia Unii Europejskiej. Jakie wzorce, taka młodzież.

Wracając do meritum – wśród tych dzieciaków można się bardzo łatwo doszukać kto jest kogo kalką. Żaden z nich nie starał się być sobą i choćby na moment stworzyć własnego wizerunku. Sposób mówienia, dobór słów, nawet artykulacja ważniejszych zdań – to wszystko już było wcześniej u ich starszych i równie głupich kolegów po fachu.

Boli mnie to, że w Polsce nigdy nie będzie poważnego polityka z nienagannym wizerunkiem. A patrząc na przyszłe pokolenie, będzie tak samo przejebane jak byłoby gdyby Korwin i Stonoga doszli do władzy.