Forma Lifestyle

Moja pierwsza dyszka

A Ty kiedy ostatni raz zrobiłeś coś po raz pierwszy?

Wieczny progres

Gwoli wstępu, muszę się wam do czegoś przyznać – nie lubię sportu. Za czasów szkolnych ratowało mnie granie w szachy. Dzięki temu nie miałem 3 na koniec.

Nie lubię skakać, biegać, rzucać, kopać. Ewentualnie pływać lubię, ale tam średnio z muzyką, więc odpada. Nie lubię żadnego sportu, a mimo to staram się prowadzić zdrowy tryb życia i ćwiczyć przynajmniej 4 razy w tygodniu. Bynajmniej nie dlatego żeby być zdrowym, lol.

To fajne, ale nie zależy mi na tym zupełnie. Zależy mi tylko na tym żeby widzieć progres. Ten intelektualny widzę po swoim blogu (Serio, ostatnio przeczytałem swój pierwszy wpis – średnio było), a tego zdrowotnego po prostu nie widziałem. Typowa stagnacja, ewentualnie spadki formy.

Bieganie jest dla wszystkich

Biegam od jakiegoś miesiąca co drugi dzień. W tym czasie spotkałem dziesiątki ludzi, którzy biegają. Najstarszy jakiego widziałem,  to dziadek, który w czasie biegu się sypał. Mimo to biegł. Szybciej ode mnie.

Poza nim jeszcze kilka fajnych lasek i kolesi, którzy biegają żeby zgubić brzuch. Ci ostatni wyglądają tak, jakby żona ich wyganiała ,,Coś ze sobą zrobić„. Zatrzymują się co sto metrów i ledwo zipią przez cały czas. Ale przynajmniej próbują, ceni się.

Dlatego jaram się maksymalnie, że po miesiącu biegania byłem w stanie przebiec 10 kilometrów (Słownie – dyszkę). Uwielbiam widzieć swój progres i poprawę możliwości. Mimo, iż nie lubię sportu, to te małe cyferki na telefonie powodują, że biegnę ile sił w butach.

Pierwszego dnia nie mogłem przebiec piątki, a teraz dziesiątka to normalka, po której czuję lekki niedosyt.

Do 31.12 przebiegnę 20 (Słownie – dwudziestkę), zobaczycie.

3 Comments

  1. Chwali się, tylko dyszka to nic, w porównaniu z dwudziestką, radze tylko zadbać o dobre buty, oraz spodenki bądź spodnie(jak tam wolisz), aby się nie zatrzeć.:)

Leave a Reply

Your email address will not be published.