Media

Nie jaram się filmem Bogowie

Tragiczny film, z zupełnie randomową obsadą, zrealizowany gorzej niż film promujący Big Brothera i Gulczasa, a poza tym obrazujący strasznie nudną historie.

Tych, lub podobnych wyrażeń o tym filmie, nie usłyszysz nigdzie. Nawet u mnie.

Jest to jeden z lepszych polskich filmów, który zasługuje na uznanie. Co prawda stwierdzenie ,,Jest to jeden z lepszych polskich filmów” pojawia się przy każdym dobrym polskim filmie. ale to nic.

Dzieje się tak głównie dlatego, że w Polsce kino, które się dobrze sprzedaje, jest wręcz nieapetycznie chujowe. Tak jak ten nowy film, który sprofanował piosenkę zespołu Strachy na lachy – Dzień dobry, kocham Cię. 

Jeśli chodzi o produkcje filmowe, to z ostatniej dekady dobre filmy, czyli takie którymi śmiało można się pochwalić na arenie międzynarodowej, mógłby zliczyć na palcach jednej ręki ślepy drwal.

Film Bogowie, bosko zachwalany w recenzjach, odstaje od tej nieapetycznej normy z prostej przyczyny – ma ciekawą historie do przekazania. Nie znałem Religi osobiście, a o jego osiągnięciu wiedziałem tyle co każdy, czyli tyle, że coś takiego miało miejsce. Ale jego historia, opowiedziana w tym filmie, a przedstawiona przez Tomasza Kota jest rewelacyjna.

Przedstawienie tak prostej historii, z taką ilością emocji, zasługuje na jakąś filmową statuetkę. Był śmiech, były łzy, były nerwy. Wszystko zagrało tak jak powinno.

Więc jeśli film był genialny, odstawał od naszej chujowej normy, sama fabuła wgniatała w fotel, to dlaczego wyszedłem z kina bez większego entuzjazmu?

Z bardzo prostej przyczyny.

Po seansie, a właściwie już po pierwszej scenie, czułem się tak tragicznie, że dziewczyna co jakiś czas regularnie sprawdzała czy żyje, zwłaszcza gdy zbliżały się sceny operacji, na które jestem niesamowicie wrażliwy i boję się ich bardziej, niż arachnofobik wyjazdu na rok do Australii.

Serio.

Na pobraniu krwi mdleje. W szpitalu już przy samym wejściu jest mi słabo, a najczęściej mdleje. Nawet na lekcjach biologii było ze mną słabo.

Także jak zapytasz mnie o film Bogowie, nie dziw się, że niewiele Ci powiem, bo sporą część oglądałem bokiem. Z zamkniętymi oczami.