Przemyślenia Technologia

Pół roku z czytnikiem

Nie wierzę w statystyki, nie czytam wyników badań naukowców którzy codziennie próbują dowieść, że marchewka to jednak owoc. Ale obok tekstu, że co drugi Polak nie czyta książek, ciężko mi przejść obojętnie. 

Czytnik zło?

Po znajomych widzę, że pomimo najnowszej technologii, mimo faktu, że telefony mają lepsze osiągi niż sprzęt w Apollo 11, to mało kto wie, czym tak naprawdę jest czytnik. Najczęściej ludzie mylą to cudo z tabletem, który nota bene jest urządzeniem według mnie całkowicie zbędnym. No ale okej, od początku.

Czytnik, Kindle, e – reader, jakkolwiek to nazwiecie, to urządzenie wyposażone w specjalny ekran, który zżera strasznie mało baterii. Takie cuś, co pożera energię tylko i wyłącznie przy przerzucaniu kartki. A na naładowanej baterii starcza na około 10000 przerzuceń. Zrzucasz sobie na to tyle książek, ile tylko chcesz. Nawet bez karty pamięci zmieści się ich tam spokojnie koło tysiąca. TYSIĄC KSIĄŻEK. Dla każdego, kto chociaż raz w życiu w komunikacji miejskiej czytał kobyłę, która ma więcej niż 600 stron, to zdanie powinno brzmieć jak wybawienie.

Chociaż, z drugiej strony, Kazik w ostatnim wywiadzie (Kazik one love, pamiętajcie) stwierdził, że gdy widzi ludzi w autobusach z czytnikami, ma ochotę wyrzucać te urządzenia przez okno, bo przez możliwość czytania tylu książek ludzie czytają byle gówno. To jest jedna z tych niewielu trudnych sytuacji, w których nie zgadzasz się z poglądami swojego idola. To człowiek wybiera co czyta, ile czyta i co mu daje przeczytanie książki, a nie czytnik. Z dwojga złego, wolę kogoś z czytnikiem, co czyta sto gównianych książek miesięcznie, niż czternastolatkę czytającą jedną książkę Paulo Coelho rocznie.

Zapach książki

Jako główny argument przeciwko korzystaniu z czytnika jest fakt, że książka musi mieć swój zapach. Nie może być wyświetlana na urządzeniu elektronicznym i dzięki temu mniej męczyć wzrok. Nie może być lżejsza od książki, bardziej mobilna i lepiej przylegająca do dłoni. Książka musi mieć swój zapach.

Kurwa, co za głupota.

Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się wąchać książki w czasie czytania. Fakt – nowe książki mają fajny zapach, ale ten zapach jest tylko przez kilka chwil po zetknięciu z książką. Później absolutnie nic nie czuć. Zresztą, jak chorym trzeba być żeby wąchać zeszyty, gazety i książki? Najlepiej takie zżółknięte. Potem nie ma się co dziwić, że co drugi Polak czyta książkę rocznie. Skoro siedzą i wąchają, to jak mają czytać?

Ebook > książka?

Ostatnimi czasy kupiłem tacie książkę Andrzeja Pilipiuka. Tą z serii o Jakubie Wędrowyczu (Jakub Wędrowycz również one love, pamiętajcie). Przeczytał, powiedział żebym zrobił to samo, bo dobra jak każda inna. Stwierdziłem, że sprawdzę jak cenowo wypada porównanie wersji elektronicznej, do tej, której dałem ojcu na prezent. I wiecie co?

Nie ma różnicy.

No dobra, może jest, ale jest to złotówka, ewentualnie dwie. Ale jest ten plus, że tatuś książkę mógł czytać na wyjazdach, ewentualnie w domu, zaś z czytnikiem można wyruszyć w sumie wszędzie. Nawet w czasie jazdy na rowerze można podpiąć słuchawki i włączyć czytanie tekstu. U mnie się to całkowicie nie sprawdza, bo prawie nic nie zapamiętuje z tego typu czytania/słuchania, ale może ktoś lubi audiobooki/książki czytane przez komputer. Największym plusem jest fakt, że urządzenie zapamiętuje ostatnio czytaną stronę. Każdy kto przeczytał choć jedną książkę w życiu wie, że dramatem jest czytanie bez zakładki. A co dopiero czytanie dwóch książek na raz bez zakładki. Kilkukrotne czytanie tego samego tekstu? Czemu nie? ♥

Moje pół roku

Nie wyobrażam sobie powrotu do zwykłych książek. Czytnik na przestrzeni pół roku stał się urządzeniem zbyt niezbędnym, bym mógł go odstawić. Teraz to coś jak telefon – ciężko bez niego wyjść z domu. Czy to autobus, tramwaj, czy jakiekolwiek miejsce, w którym 90% społeczeństwa patrzy się w szybę, zawsze jestem te 10 stron do przodu. Dziennie wychodzi koło 40 stron w samych przejazdach na uczelnie i z powrotem. A z tradycyjną książką? Przez ten czas to ja bym sobie przypomniał na której stronie byłem.

I tylko raz mi się zdarzyło, że bateria padła. Po trzech miesiącach codziennego użytkowania ;).

3 Comments

  1. Sama prawda. Każdy kto przeczytał jedną książkę w całości na czytniku to przyzna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.