Forma

Powrót do formy – dlaczego warto?

Zima minęła, ciepło się zrobiło, kurtki od dawna w szafie, laski chodzą w koszulkach z dekoltem, rower wyciągnięty. Waga niestety też.

Ciężko jest nie przytyć przez zimę. Nie ruszając się więcej niż przejście drogi na autobus, albo powrót z imprezy o własnych siłach bo uciekł nam nocny? Brak siłowni, bo jeździć się nie chce, a każda jest daleko? Syte szamanie każdego dnia, bo zimno jest, więc trzeba się grzać jakoś? Norma w każdą zimę. Jedynym ratunkiem jest zapalenie oskrzeli, bo ciężko wtedy jeść, towarzyszy sroga gorączka i sporo się zrzuca. Tylko boli jak cholera.

Albo można być jednym z tych ludzi, którym zawsze zazdrościłem. Ludziom, którzy mogą jeść co chcą, ile chcą i o której porze chcą, a mimo to są szczupli. To tacy ludzie – śmietniki, wrzucasz co chcesz i ile wlezie, a i tak brzuch nie rośnie. Zazdroszczę, bo sam bym chciał. No ale niestety jest…

+4 kg

Kiedyś, jak ważyłem w okolicach setki, niewiele mnie obchodziło to ile przytyje po zjedzeniu czegoś o 22, wylane miałem na to czy nosiłem XL czy XXL, albo na to ile coś ma kalorii. Taki błogi stan, w którym uważasz, że wszystko jest w normie, po prostu wstydzisz się na basenie, na wf nie możesz wykonać skoku przez kozła, bo się zapada, a w zoo to zwierzęta dokarmiają Ciebie, nie Ty je. Dla części Polaków taki stan trwa w nieskończoność. Stąd średnia waga naszego społeczeństwa to 80kg, naokoło brzuchy piwne, kolejki w KFC i książka Ducana bestsellerem w Empiku.

Na szczęście u mnie ten stan przeminął jakoś w 2 – 3 liceum. Schudłem 25 kg, wywaliłem połowę szafy (Ostatnio znajdując starą koszulę i stare spodnie poczułem się jak murzyn z Bronxu, który pod swoją koszulką zmieściłby jeszcze ze dwóch kolegów), pokupowałem nowe koszulki, tym razem w rozmiarze S i M i trzymałem wagę. Do czasu.

Przez zimę przytyłem 4 kg i dość mocno nad tym ubolewam. Jednak słabą opcją jest dymanie 20 – 25 dni w miesiącu na siłownie tylko po to, żeby potem się opuścić i powoli wracać do starych nawyków, a co gorsza, do starego wyglądu.

Więc postanowione.

Wracamy do formy

Jako iż doświadczenie w odchudzaniu mam spore, bo co jak co, ale nie każdy jest w stanie tyle zrzucić, to z dniem dzisiejszym stworzona została nowa kategoria na blogu, w której będę Was atakował poradnikami, pytaniami, odpowiedziami, artykułami i przemyśleniami o powrocie do formy i zrzucaniu niepotrzebnego balastu.

Po ostatniej wizycie w KFC, w której koleś ważący luźno ponad 140 kg, wydał tam 50 zł na żarcie, po czym stwierdził, że podejdzie zaraz, bo jedzenie mu się nie mieści na tacce, stwierdziłem, że to idealny pomysł. I dla mnie, bo będę musiał w końcu ruszyć dupę na nowo i dla tych co chcą w łatwy sposób dowiedzieć się jak być lepszym. Nie tylko pod względem fizycznym.

Mam tylko nadzieje, że nie zrobię drugiego Fitbacku ;)

10 Comments

    1. Pompki/brzuszki to chyba max co można zrobić w domu. Jak chcesz przyświrować z hantlami lub sztangą, to lepiej kupić karnet. Więcej miejsca w pokoju + taniej wychodzi.

      1. nie zebys nieudolnie „cisnal” wszystkich, ktorzy w gimnazjum chodzili na silownie bo po co na biezni biegac na silowni, mozna przeciez w domu…

      2. Hmm… Hantle dużo miejsca nie zajmują. Pompki, brzuszki, wznosy nóg (na leżąco i na drążku), nożyce itp. ćwiczenia na brzuch. No i różne wariacje pompek, żeby całą klatę wyćwiczyć. Dla chcącego (i biednego :D) nic trudnego. :)

  1. Hahaha, skoro przez całe gim i lo nie schudłeś to niby teraz coś się zmieni ?! Hahaha. Śnij dalej.

    1. Czytanie ze zrozumieniem się kłania.
      Schudłem już 25kg, zamierzam jeszcze 8 zgubić. Ale dzięki za troskę :)

      1. Schudłeś 25kg ?! Hahaha. Tyle to byś chciał. Jak widywałem Cię w gim a potem przypadkiem w lo to różnicy widać nie było jakiejś takiej większej. Może schudłeś 7kg. 25 kg to marzenie :D Albo waga zepsuta była.

        1. Serio schudłeś :] Ale chudzina. Aż Cię nie poznałam ! I to w rok, no gratuluje ;)

        2. Hater gonna hate, a Balukowi ogromny props za zrzucenie tego wszystkiego.

Leave a Reply

Your email address will not be published.