Media

Który problem pierwszego świata jest twoją codziennością?

I przez ile z nich zaprzątasz sobie codziennie głowę?

Empatia, apatia i małe murzyńskie dzieci

Codziennie rano przeklinam fakt, że muszę wstawać na uczelnie. Później narzekam w duchu, że śniadanie mi nie wyszło tak jak chciałem lub że woda pod prysznicem za zimna. I co najczęstsze – że autobus się spóźnił.

Czasem, rzadko bo rzadko, myślę, że gdzieś tam są Ci, co nie mają żadnej z tych rzeczy. Nie mogą iść na uczelnie, bo ledwo umieją czytać, nie mają się gdzie umyć, bo nie mają bieżącej wody i tak dalej. No, łapiecie schemat.

Niestety mój brak możliwości do jakiejkolwiek empatii (Serio, jedyne stany jakie odczuwam i które umiem nazwać, to radość i podniecenie) nie pozwala mi na dłuższe myślenie o tym.

Więc irytuję się dalej na zimną wodę i autobus, który powinien przyjechać, ale kierowca tak samo jak ja, jest cholernie niewyspany i nie ogarnia rozkładu jazdy.

Problem pierwszego świata nie jest żadnym problemem

Mimo, iż doskonale wiem, że żaden z moich porannych problemów nie stanowi choć promila problemu z jakim boryka się dzisiejszy wszechświat, to nie czuję się z tego powodu głupio. Każdy to robi i wszyscy irytują się z tych samych, błahych powodów.

Mniej zabawnie robi się, gdy o problemach typu Rzuciła mnie dziewczyna /Mam za duży dom i muszę mieć dwa routery, wypowiada się człowiek, który najprawdopodobniej nigdy nie będzie miał routera, a jego dom do prowizoryczna lepianka.

 

W takich momentach ważkość wszystkich problemów pierwszego świata jest wielkości ziarnka grochu. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza w chwilach irytacji, że nasze problemy są tak właściwie niczym.

A przed wypowiedzeniem jakiegokolwiek zdania z tego filmu, najlepiej jest po prostu zamknąć ryj.

2 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published.