Lifestyle Media

Reakcje na sesję w social media

Sesja, wiadomo – zaskakuje studentów co pół roku, każdego mniej lub bardziej i każdego w inny sposób. Do jakiego typu Ty się zaliczasz?

Leserzy

Moi ulubieńcy. Przez pół roku się obijają, tylko po to, żeby później walczyć ,,o swoje’. Nic nie wnoszą dla ogółu, tylko biorą. Typowe pasożyty, które w czasie któreś z rzędu sesji zostają zniszczone.

A) Ma ktoś notatki? 

Kto choć raz nie zadał tego pytania niech pierwszy rzuci kamieniem. Można to pytanie zadać raz, drugi, trzeci. Ale sporą przesadą jest rzucanie się na ludzi którzy te notatki mają, aby je wrzucili do neta. Nie chodzisz na żadne wykłady, w notatkach masz tylko nazwę przedmiotu który studiujesz i liczysz, że ludzie Ci pomogą? Tu jest Polska, wypierdalaj.

B) Jak wygląda zaliczenie u…? Można ściągać?

Pytanie klasyk. Nie wiem co daje wiedza o tym jak wygląda egzamin, skoro nie ma się wiedzy o tym, czego dany przedmiot dotyczy. Mimo to, wszystkie grupy dla studentów są tego typu pytaniami spamowane w czasie sesji. Następnym krokiem jest pytanie – jak wygląda poprawka?

C) Wrzucanie memów z Kwejka

Większość jest śmieszna jak dziecko po chemioterapii. Nikogo nie obchodzi to, jak bardzo w czarnej dupie jesteś w trakcie sesji i jak mało umiesz. Wyłączając kompa i korzystając z poradnika Andrzeja studia stają się serio łatwe.

D) NIC NIE UMIEM

Cały czas ta sama zasada. Odświeżanie fejsa co pięć minut i pisanie o swojej niewiedzy pomoże Ci w nauce tak samo, jak studiowanie pomoże Ci w znalezieniu pracy. Och, wait…

E) Po co mi to?!

Pytanie, które pojawia się przed każdym egzaminem. Studia są jakie są, jedne przedmioty kiedyś Ci się przydadzą, inne są tylko po to, żeby kolega rektora uczelni nie był bezrobotny. Stąd np. ekonomia na dziennikarstwie. Ale z drugiej strony – jeśli nie widzisz potrzeby zdawania tego, rzuć te studia w cholerę.

FNie piszą nic – wersja light

To Ci, którzy niby są na tych studiach, ale gdyby nie chodzili przez rok, to by nikt tego nie zauważył. Typowe szaraki, których imienia nigdy nie zapamiętasz i zwracasz się do nich per ,,Koleżanko„. Po studiach dalej pozostają cichociemni, tyle że nie na uczelni, ale już w Macdonaldzie.

G) Nie ma spiny – są drugie terminy / Jeszcze tylko umyję Titanica i zamiotę Saharę i biorę się za naukę.

Wolałbym urodzić się w Azji i szyć Airmaxy za dolara dziennie do końca życia, niż być w stanie napisać tego typu zdania.

Środek

Są między leserami, a kujonami. Nie wychylają się, zdają, robią swoje. Na wykłady chodzą jak trafią na uczelnie, ale za to na każdych zajęciach mają wymaganą liczbę obecności.

A) Demotywatory na tablicy

Zamiast memów z kwejka wrzucają demoty, które traktują o poziomie szkolnictwa lub przygotowaniach do sesji. Równie interesujące i motywujące co przemówienie Piotra Blandforda na youtube.

B) Nie uczę się, ściągi robię

W Polsce, na każdym szczeblu edukacji panuje przeświadczenie, że wiedza jest czymś gorszym od niewiedzy. Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś otwarcie powiedział, że się uczył i z pewnością siebie stwierdził: Tak – jestem przygotowany.

W niektórych kręgach, zwłaszcza w gimnazjach, jest to piętnowane. Stąd niechęć do jakiejkolwiek nauki i poszerzania zainteresowań.

C) Byleby zdać!

Tekst klasyk. Nie irytuje aż tak jak teksty leserów, jeśli jest w odniesieniu do trudnego przedmiotu (Ekonomia na dziennikarstwie ♥).

D) Dlaczego nie zacząłem uczyć się wcześniej?

Patrząc na notatki, które leżą gdzieś tam niedaleko, na miliard dat, z których żadnej z niczym nie mogę skojarzyć, zadaję sobie to samo pytanie. Ale nie będę pisał tego na fejsie – zrobiło to za mnie co najmniej kilkaset osób.

Kujony

W pierwszym semestrze pierwszego roku dzielą się notatkami, wrzucają wszystko w eter i nie narzekają na leserów. Później (w sumie nie tylko oni) wpadają w wyścig szczurów i zostawiają notatki dla siebie, co by mieć jak najlepsze oceny. Na jakiejkolwiek imprezie studenckiej byli widziani ostatni raz w 1410.

A) Zdjęcia z notatkami na Instagramie – wersja damska

Notatki, kawa, książki, laptop, flamastry, tabletki sesja i jakiś walor artystyczny, np. nogi. To ostatnie tylko jeśli laska waży mniej niż 65 kg. W przeciwnym wypadku wrzuca zdjęcie swojej twarzy lub stroju na egzamin.

B) Zdjęcia z notatkami na Instagramie – wersja męska

Notatki, laptop, hektolitry napojów energetycznych i narysowany przez współlokatora kutas na notatkach.

C) O Bożeeee, nic nie umiem

Sytuacja analogiczna do tej u Leserów, tyle że tutaj są piątki w indeksie i stypendium, a sam status służy do maskowania braku życia prywatnego i spędzania miliarda godzin w książkach, a nie do faktycznego pokazania swojej głupoty.

D) Zdjęcia notatek żółtych od flamastra

Wiem, że niektórym wyłuszczanie najważniejszych informacji pomaga. W sumie, wiem też, że można to zrobić na kompie i wygląda to estetyczniej. Ale z drugiej strony – na jaką cholerę Ci wyłuszczanie każdego zdania poza nazwą przedmiotu? Że niby tak dużo nauki jest?

E) Bezsensu jest ten przedmiot, a wykładowca to debil!

Klasyk, jeśli komuś, kto uczył się od października, powinie się noga, a leser na ściągach zda. Winę ponosi wtedy cały wszechświat, a lamentem z zaistniałej sytuacji obarczani są znajomi w social media.

F) Nie piszą nic – wersja hard

Też Ci, o których usłyszysz dopiero, jeśli skoczą z wieżowca i wykonają w locie kilka salt. Inaczej – nie masz pojęcia o ich istnieniu. Najczęściej na zajęcia i wykłady chodzą w grupkach dwuosobowych  i tylko między sobą wymieniają się informacjami, notatkami i zadaniami.

 

Jak czytam te teksty i wyobrażam sobie jak ludzie piszą je na fejsie, to mam wrażenie, że gdyby wykładowcy śledzili poczynania swoich uczniów w social media, to na egzamin przynieśliby sobie stryczek, zawiesili go na środku auli i kopnęli krzesełko.

2 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published.