Lifestyle

7 rzeczy, które warto ze sobą zabrać na Kalymnos

IMG_1545

Jest kilka rzeczy, które zostawiłem w Polsce i żałuje. Jest kilka, które wziąłem ze sobą niepotrzebnie. No ale skąd miałem wiedzieć co będzie potrzebne, skoro to jest dzicz?

No hej
No hej

1. Lina i rzeczy do wspinaczki

Nie dygaj nic, parę dni temu sam się nie wspinałem. Ubranie butów do wspinaczki w taki sposób, by po pięciu sekundach stopy nie były sine, było maxem moich możliwości. 

Teraz robię drogi od najłatwiejszych do 5a. Na 5c walczę o życie, ale kiedyś ogarnę. 

Tutaj poza wspinaniem i morzem nie ma absolutnie nic. Ponoć Grecja jest w UE, ale po tej wyspie tego zupełnie nie widać. 

Poza tym, wspinaczka to nawet fajna rzecz, polecam. 

Tak wygląda człowiek robiący 8A :)
Tak wygląda człowiek robiący 8A :)

2. Luz

Jak już pisał Stayfly – tutaj każdy jest wyluzowany.

Babka od studio w którym mieszkamy (taka kwatera, standardowo dwuosobowa, po 20 euro za noc, z wifi i resztą zbędnych bajerów jak lodówka lub prysznic) nie widziała nas na oczy, nie wie kim jesteśmy i nie zapłaciliśmy jej. Moglibyśmy zrobić tutaj melanż dekady, rano uciec, a nic by nam się nie stało. 

Ale po co? Takie coś tylko w Cebulandii. Tutaj każdy ma większy luz niż ambasadorzy na Jamajce. 

IMG_1540

3. Dużo suchego żarcia

Brzmi cebulacko i biednie, wiem. Ale tutaj, zwłaszcza gdy się wspinasz, niezbędne są rzeczy, które możesz ze sobą wziąć w góry. Kabanosy, batony, batoniki musli, cokolwiek tego typu. 

A, o jogurtach zapomnijcie. Najmniejszy i najgorszy kosztuje więcej niż litrowe mleko. 

A mleko jest po 1,5 euro. 

Dobry jezu wspinaczkowy, chyba zostanę tu na dłużej

4. Laptop

Każda knajpa, bar, studio, czy nawet melina, reklamują się czterema literami – WI – FI.

Wszędzie jest darmowy net, w studiach jest pełno gniazdek, a nie ma nic lepszego, niż obejrzenie filmu na tarasie z widokiem na morze, z ewentualną lampką wina przy zachodzie Słońca. Uwierz. 

Tutaj wspinaczka naprawdę jest jedynym zajęciem, serio

5. Dużo tabletek Plusssz

Na Kalymnos nie ma co kupować jakiegokolwiek picia. Na wyspie jest pełno miejsc z dostępem do wody źródlanej, która jest lepsza niż większość butelkowanych w Polsce.

Tyle, że po jakimś czasie woda się nudzi, więc warto coś do niej dorzucić. A takie półtora litra wody z ,,witaminami” jest całkiem zdrowe i dobre.

6. Czytnik

Na Kalymnos o porze roku dobrej do wspinania jest tak, że jak przygrzeje Słońcem, to w skały trzeba iść koło 8 rano żeby móc cokolwiek zdziałać w cieniu, a czasem piździ i wichry na maksa do tego stopnia, że trzeba siedzieć w bluzie i zimowej czapce.

Przy tym drugim wariancie warto mieć po prostu co do roboty. 

Zimno, mokro, nie polecam

7. Najwygodniejsze buty

Zapomnij o Vansach, Airmaxach czy innych butach, które są przeznaczone do użytku miejskiego. Rozjebiesz je, a szkoda, zwłaszcza airmaxów. 

W skały (przypominam – to jedyne sensowne zajęcie tutaj) idzie się koło 30 – 40 minut. Po górach, kamieniach i syfie, który od razu osiada na butach. 

Najlepszym rozwiązaniem są buty do biegania – można zajechać bo są nieśmiertelne, a poza tym są wygodne. 

 

A za wszystko inne zapłacicie kartą… Znaczy się – wszystkie inne rzeczy można spokojnie dostać w pobliskich sklepikach. Nie jest to zdrobnienie co by było miło, po prostu to są małe sklepiki. 

Do najbliższego marketu są dwa kilometry. Taki urok Kalymnos.