Przemyślenia

Jaram się supportem, jaka pierwsza liga?

Niedawno byłem na koncercie Fokusa. Fani tego żenucha nawet nie zauważyli, że support przebił jego marny koncert kilkakrotnie.

Juuuurek Kiler!

Większość koncertów na które przychodzę wygląda tak – idę na tak zwany, spolszczony i kulturalny, ‚bifor’, na którym dywagujemy nad Polską sytuacją gospodarczą i czytamy mongolską poezję w doborowym towarzystwie. Oczywiście, robimy to bez alkoholu. Później, wpadamy na koncert, najczęściej spóźnieni na główną gwiazdę, więc nie ma mowy o żadnych supportach.

W Mogilnie było inaczej. Poszliśmy tak o, dla beki, pośmiać się z Fokusa. Z kumplem założyłem się, że któryś z nas, na cały głos, puści wrzutę o Magiku. Wiecie, leć po Frugo, oddałbym wszystkie skoki za jeden Magika, etc. Jako, iż na historii w liceum troszeczkę uważałem, to nauczyłem się tam dosyć ważnej rzeczy, która zaowocowała mniejszą ilością głupich pomysłów – uczenie się na błędach innych. Przypominając sobie historie z Zielonej Góry, gdzie typ został pobity na rozkaz Peji, stwierdziłem, że bycie pobitym przez fanów Fokusa, brzmi jeszcze bardziej przypałowo.

Okej, ale o supportach miałem. Siedzimy sobie, gadamy, co chwila lecą wrzuty na Magika, aż tu naglę słyszę jakieś wielokrotne, hasztagi, wrzuty na Sergio Ramosa i jego karnego (Nara Real, nara) i myślę – o, czyżby w końcu coś ogarniętego? Słucham jak w transie, co chwila się śmiejąc i uciszając ryk znajomych, kolesi kilka lat starszych ode mnie, zaproszonych jako support przed marnym Fokusem. Z którego to notabene wyszliśmy po kwadransie.

Kwadransie soczystej beki.

Lajkajkłan

Z muzyką w moim przypadku jest tak, że jeśli coś mi się nie spodoba przy pierwszym odsłuchu, to uważam to za słabe i nie wracam do tego. Selekcja naturalna, przy której zostają tylko najmocniejsi zawodnicy. W mojej bibliotece na last.fm nie znajdziesz wokalisty nieuważanego za awesome. Ma się ten gust, ju noł.

Do Laika musiałem podchodzić 3 razy. Koleś z założenia siedzi w podziemiu, nie koncertuje, nie bierze czynnego udziału w całej tej szopce. Siedzi sobie w Anglii, leje na wszystko i wszystkich. Gdyby nie fakt, że ktoś na koncercie go cytował, nigdy bym się o nim nie dowiedział.

I nie przeczytał WSZYSTKICH jego pisanek. Każda z nich jest lepsza, niż jakikolwiek wpis na blogu najlepszego polskiego blogera. Warto polubić sam fanpage dla jego pisanych.

Supporty dobre so

Nigdy nie uczęszczałem na koncerty ludzi mi nieznanych, ani tym bardziej nie przychodziłem wcześniej, żeby zobaczyć co mają do zaoferowania supporty. Wiem, głupi byłem. Ale jako, iż na last.fm od ostatniego miesiąca dudnią tylko Ci dwaj panowie, to chyba trzeba zacząć ogarniać supporty przed koncertami.

Oczywiście tylko te dobre.

Leave a Reply

Your email address will not be published.