Lifestyle Przemyślenia

Święty spokój

Chillout_by_stefo

Lubię małe miejscowości. Lubię ten klimat, ten spokój i to, że każdy zna siebie nawzajem. Nie ważne, czy miejscowość ma tysiąc mieszkańców, czy też piętnaście tysięcy. Każdy siebie zna i wie o sobie wszystko. I każdy gdzieś się śpieszy, nieistotne czy musi.

Różnicą między lifestylem w większym mieście, a małej mieścinie jest tylko to, że w tym drugim ludzie gnają bezsensownie. Przynajmniej tak z zewnątrz to wygląda. Nikt ich nie pośpiesza, nikt od nich nic nie wymaga, nie mają gdzie gnać, a mimo to gnają. Czy to do sklepu, fotografa, biblioteki, Biedronki. Każdy się gdzieś śpieszy. A przecież jest…

Majówka

To taki dziwny, a zarazem krótki okres w roku, na który każdy narzeka. Zawsze. Że pogoda nie ta, że krótko, że w złe dni wypada wolne, że trzeba do pracy iść od razu po, że policja stoi na drogach i korki, bla bla bla, zawsze się coś znajdzie. I tradycyjnie – mimo, iż każdy narzeka, to wcale nie jest tak źle. Każdy znajdzie jakieś miejsce żeby wyjechać (Oczywiście jest to Zakopane, ewentualnie Sopot) i siedzi tam przez bite trzy dni.

Niestety, tam gdzie ludzie, tam i zero odpoczynku. Zazdroszczę tym, których nie irytują w wolny dzień ludzie. Po prostu, ludzie. Drący ryja, narzekający na siebie samych, pędzących przed siebie na złamanie karku, taranując Ciebie przy okazji. Serio, zazdroszczę. Ja nie umiem, a jak jest jakiekolwiek wolne, to staram się je spędzić z daleka od ludzi. Najlepszym miejscem by to zrobić są małe miasta, miasteczka, albo typowe wsie. Moim ulubionym jest Mogilno. Może dlatego, że mam tam rodzinę ;)

Obwodnica

Od kilku miesięcy powstaje tam obwodnica, co by łatwiej było przejeżdżać przez miasto. Kierowcy w Mogilnie to dość specyficzni kierowcy i przejezdni niekoniecznie mogą zrozumieć ich zasady jazdy po mieście. Obwodnica jest jeszcze zamknięta, bo coś jest nie tak z przewodami, czy coś takiego. Zamknięta znaczy, że na wjeździe jest usypana kupa piasku, przez którą można swobodnie przejechać rowerem, a przy kilkunastu ruchach łopatą – samochodem. Niestety, spośród wszystkich mieszkańców Mogilna, tylko jeden bloger wpadł na pomysł przekopania tego piachu i otwarcia obwodnicy dla innych (Co w sumie byłoby dosyć niezłym trollingiem), ale nie miał czym przerzucać piachu, smuteczek.

Po obejrzeniu teledysku Boba Sinclara, gdy byłem jeszcze dzieciakiem słuchającym MTV, stwierdziłem że jazda rowerem po drodze szybkiego ruchu w Ameryce, to jest coś, co chce kiedyś zrobić. Wsiąść na rower i jechać. Bez celu, bez sensu, bez nikogo, tak po prostu. Jechać.

Ale żyję w Polsce, czyli w kraju gdzie takie drogi mogę wyliczyć na palcach jednej ręki, przejeżdżając nimi max 20 km, a później zawracać lub jechać dalej, tyle że po dziurach. Stąd banan na mojej twarzy, gdy jadąc samemu przy Słońcu i idealnej temperaturze, z prędkością jaką chcę, jadąc pasem którym chcę, mogłem jechać sobie prosto. Przed siebie. Nie martwiąc się tym, że muszę coś zrobić na dziesięć minut temu, że ktoś na mnie czeka, albo się z kimś się umówiłem. Mogłem sobie usiąść na moście nad torami, patrzeć na gnające pociągi, spieszące się samochody, straż miejską wypisującą mandaty tym spieszącym się kierowcom i ludzi. Ludzi, którzy śpieszą się bez potrzeby całe dnie nie mając przy tym czasu dla siebie.

A to tylko pięć minut. Pięć minut w majowym Słońcu, na moście przy małym miasteczku. Świat bez Ciebie da sobie radę. Zwłaszcza przez te pięć minut.

Leave a Reply

Your email address will not be published.